Zakochaj się w różańcu

Zakochaj się w różańcu

Prosta i powtarzana modlitwa różańcowa pozwala nam naprawdę skupić się na tym, co zrobił i powiedział Jezus. Dla niektórych trzymanie i odmawianie różańca może wydawać się mało znaczące, męczące i nudne, ale papież Leon XIII dobrze to ujął, mówiąc: „Różaniec jest bronią daną Kościołowi do pokonania starożytnego smoka, przyniesienia pokoju, podniesienia osobistych cnót i zademonstrowania prawdziwego oddania Jezusowi i Maryi”. Nie oznacza to, że powinniśmy odmawiać tylko Różaniec i porzucić inne modlitwy, NIE!

Jest to bardzo lekka, ale zwycięska broń, którą można trzymać w ręku i bardzo łatwo jest uczynić z niej codzienny nawyk modlitwy i łączenia się z Maryją w każdym miejscu i czasie, jeśli nie w kościele lub w miejscu modlitwy, można ją odmawiać gdzie indziej. Na przykład w każdym nowym dniu odmawianie Różańca jest częścią mojego doświadczenia życiowego, odkryłam, że jest to modlitwa, która szybko odpowiada na moje potrzeby i intencje, które podejmuję, i to jest prawda, że po prostu daję Jej moje problemy, a Ona odpowiada na nie na różne sposoby.  Wiele lat temu, kiedy wstąpiłem do grupy Dzieci Maryji w mojej parafii, jeden z liderów zawsze nam mówił, że za każdym razem, kiedy mówimy „Zdrowaś Maryjo”, Matka Boża zrywa różę i wkłada ją do pięknego koszyka, a im więcej „Zdrowaś Maryjo”, tym więcej róż się pojawia i Maryja jest z tego powodu szczęśliwa. Kiedy coś kocham i uzależniam się od tego, nie jest możliwe, aby to zatrzymać, tak właśnie przyzwyczaiłam się do odmawiania Różańca Świętego, zawsze kiedy podróżuję lub spaceruję nie jest łatwo znaleźć moją rękę pustą, lub warto odmawiać różaniec niż używać telefonu, jeśli nie jest to konieczne, jest to najlepsza okazja, aby porozmawiać z Maryją, ponieważ diabeł wykorzystuje te chwile, aby niszczyć, kiedy ludzie śpią lub są zajęci innymi rzeczami i wiemy, że nawet trzymając go, szatan wie, że czeka go bitwa. Pewnego dnia odmawiałam różaniec w autobusie, a obok mnie siedział mężczyzna. Na początku nie mogłem zrozumieć, dlaczego ten człowiek był tak zaniepokojony i niespokojny i mówił kierowcy, że chce zmienić miejsce, a kiedy zapytano go dlaczego, powiedział, że coś go pali, różaniec, który odmawiałam konkurował z jego złymi intencjami.

Modlitwa różańcowa powinna być wpisana w nasz program, znaleźć czas, czy to w kościele, czy w miejscu pracy, czy podczas spaceru w ciągu dnia, czy przed snem, czy też zgodnie z nabożeństwem każdego do Maryi. Kiedy wejdziemy w tę intymną miłość różańcową, w żaden sposób nie możemy uznać się za bezradnych lub pokonanych, ponieważ trzymamy w rękach „niezniszczalną” broń z wszelkimi łaskami. Cóż, październik to dobry czas na ponowną ocenę miejsca, jakie Różaniec zajmuje w naszym życiu, a dziś, 7 października, obchodzimy święto Matki Bożej Różańcowej, innymi słowy „Matki Bożej Zwycięskiej”, ustanowione przez papieża Piusa V. Bóg obiecał uczynić nas podobnymi do siebie, a nasza Pani jest pierwszą, w której ta obietnica się spełniła i dlatego zasługuje na najwyższe uznanie. Doświadczmy mocy Różańca Świętego, odmawiając go codziennie i okazując przez niego więcej miłości Maryi. Najświętsza Maryjo Panno Różańcowa módl się za nami.

s. Teresia Mukumu

Uroczyste śluby w Karmelu

Uroczyste śluby w Karmelu

Cztery lata temu, nasza siostra Bernadeta podjęła decyzję o przejściu z naszego Zgromadzenia do Karmelu, by w klauzurze kontynuować swoją drogę oddania się Bogu. Czas próby w Karmelu w Częstochowie trwał cztery lata, w tym okresie siostra Bernadeta próbowała w nowej rzeczywistości odkryć, jak naprawdę Bóg chce ją dalej prowadzić przez życie. Był to też czas potrzebny, by nowa wspólnota przyjrzała się kandydatce i jej powołaniu do życia w klauzurze, by zdecydować o przyjęciu jej na zawsze do swojego grona. Dnia 4 września 2021 roku odbyły się Uroczyste śluby siostry Bernadety od Jezusa, którymi potwierdziła swój wybór życia z Jezusem jako Karmelitanka klauzurowa na zawsze. Siostra Bernadeta przez wiele lat żyła, pracowała i modliła się jako Siostra Maryi Niepokalanej, i jak twierdzi, nasze Zgromadzenie i nasze siostry pozostaną w jej sercu i modlitwach na zawsze. Cieszymy się, że mamy wśród nas (duchowo) siostrę Karmelitankę, która spoza klauzury wspiera nas modlitwą. Życzymy jej, by w Jezusie i w miejscu, w którym jest odnalazła swoje największe szczęście. Pozostajemy z nią w łączności modlitewnej.

Siostry Maryi Niepokalanej

10 lat stowarzyszenia „Bakhita”

10 lat stowarzyszenia „Bakhita”

W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, 3 września odbyło się nocne czuwanie osób zaangażowanych w działalność i misję stowarzyszenia „Bakhita”.

#siećBakhita jest międzyzakonną sekcją współpracy i wsparcia, stworzoną w celu zwalczania i zapobiegania handlowi ludźmi oraz pomocy pokrzywdzonym w wyniku tego procederu. Członkami ogólnopolskiej Sieci Bakhita są osoby należące do różnych zgromadzeń zakonnych, stowarzyszeń, a także świeccy oddani tej sprawie. Wśród nich są osoby bezpośrednio pracujące z ofiarami handlu ludźmi, pracujące w różnego rodzaju instytucjach pomocowych oraz osoby zaangażowane w szeroko rozumianą prewencję i działalność edukacyjno -profilaktyczną.

Od początku istnienia tej inicjatywy uczestniczą w niej także siostry z naszego Zgromadzenia, które miały wpływ także na powstanie tego dzieła.

 

Tematem czuwania było hasło: „MIŁOSIERDZIE DAJE ŻYCIE”.

Podczas Eucharystii, homilię wygłosił bp. Grzegorz Ryś, który powiedział m.in, że: „Przebaczenie to nie zapomnienie… Przebaczenie jest decyzją… Przebaczamy człowiekowi wtedy, kiedy próbujemy go leczyć… formą leczenia jest to, że Jezus i Jego uczniowie siedzą z celnikiem przy stole… To jakiś rodzaj komunii i to jest to co leczy. Przebaczenie jest czymś co Cię musi zaangażować i co przychodzi z relacją, z jakimś rzeczywistym spotkaniem…”

Były poruszające świadectwa ludzi, którzy doświadczyli uzdrawiającej mocy Miłosierdzia Bożego – chwała Panu❣❣❣ oraz konferencja dr ks. Krzysztofa Matuszewskiego – „Cud przebaczenia”👍❤

Chór „Gospel Sound” i zespół „Siostra Anna i Przyjaciele” przepięknym śpiewem i muzyką ubogaciły całą noc modlitwy – dziękujemy 🙏❤

Całość znajduje się pod linkiem:

https://m.facebook.com/…/a.49887757…/498877583645860/…

Wspólne popołudnie W klasztorze w Cochem

Wspólne popołudnie W klasztorze w Cochem

W Psalmie 90 czytamy:

 

„Czas naszych dni, to lat siedemdziesiąt,

Lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt.”

a czasami jest nawet więcej….

I tak to jest

W przypadku naszej współsiostry

Siostry Modesty,

ponieważ 24 sierpnia 2021 roku

świętowaliśmy jej 95 urodziny.

 

A ……. jest takie przysłowie, które mówi:

„Zawsze należy obchodzić święta tak, jak wypadają.

Kto wie dokładnie

kiedy znów nadarzy się okazja.”

 

Tak – i dlatego była to miła okazja, by zaprosić do nas nasze współsiostry z Treis Karden. Przybyły one również z przyjemnością.

Jak zawsze, najpierw zebrałyśmy się w naszej kaplicy, aby wysłuchać krótkiego impulsu Jörga Zinka.

Panie moich godzin i moich lat.

Poświęciłeś mi dużo czasu.

To leży za mną i to leży przede mną.

To było moje i będzie moje,

i mam to od Ciebie.

 

Dziękuję za każde uderzenie zegara i za każdy poranek, który widzę.

 

Nie proszę, żebyś dał mi więcej czasu.

Ale proszę cię, abym miała pogodę ducha, żeby wypełnić

każdą godzinę moimi myślami o Tobie.

 

Proszę, abyś pilnował, żebym nie zabiła swojego czasu,

nie zmarnowała go, nie zepsuła.

Pobłogosław mój dzień.

 

Dziękowaliśmy Bogu za życie naszej siostry Modesty.

Wiele doświadczyła i często był to bardzo trudny czas – ale zawsze w każdej sytuacji powierzała się Bogu i jak mówiła: „Mogło być tak źle – ale zawsze mogłam liczyć na Boga. Nigdy nie zostawił mnie samej”.

 

Jedną z jej ulubionych piosenek jest:

 

„Kto wierzy, nigdy nie jest sam….

 

Ten, kto wierzy, nigdy nie jest sam! Ty, Panie, będziesz z nami

ze swoją mocą, która tworzy życie.

Ten, kto wierzy, nigdy nie jest sam.

Ty jesteś Jezus, Syn Boży, jesteś bliski wszystkim ludziom.

Zapraszasz nas do przyjaźni,

Ty chcesz być dla nas życiem w obfitości w czasie i w wieczności.

 

Piotra, swojego ucznia, nazywasz skałą, która nas dźwiga:

Jako rybak, jako pasterz ludzi, zbierz to, co zginęło,

w czasie i w wieczności!

Chcesz ludzi, którzy podążają za Tobą na Twojej ścieżce, która jest nazywana miłością.

Pozostań z nami w swoim duchu, który obiecuje nam przyszłość i nadzieję w czasie i w wieczności!

w czasie i w wieczności!

 

Jesteście nadzieją dla wszystkich ludzi na ulicach tego świata.

Daj nam pokój i jedność!

Daj nam prawdę, która nas wyzwala, w czasie i wieczności!

Ty jesteś Chrystusem, drzwiami do życia, dajesz wszystko, nie zabierasz nic.

Miłość jest waszą mocą.

Zostań z nami, Panie, we dnie i w nocy, w czasie i w wieczności!

 

„Kto wierzy, nigdy nie jest sam….

Oczywiście, że słuchaliśmy tej piosenki razem.

 

 

W refektarzu czekała na nas kawa, ciasto, przekąski i dobre rozmowy.

Nie mogło też zabraknąć dodatkowej niespodzianki….

Zgodnie z ustaleniami – po chwili rozległo się pukanie do naszych drzwi, a gdy otworzyłam, stało w nich dwóch pracowników przy furgonetce z lodami i chcieli nas obsłużyć.

Oczywiście zostali przywitani wielkimi brawami, a następnie każda z sióstr mogła wybrać sobie lody, na które ma ochotę…..

z gorącą wiśnią, likierem jajecznym, sosem czekoladowym – lub …lub…..

Tak, ta niespodzianka była naprawdę udana

i nie była to jedyna –

Siostra Modesta była bardzo szczęśliwa z powodu listu z Generalatu, listu od Przełożonej Prowincjalnej i od Przewodniczącego Stowarzyszenia i Burmistrza Miasta oraz gratulacji z Centrum dla Osób Starszych z bardzo pięknym bukietem kwiatów, który osobiście wręczyła Dyrektor Domu i Kierownik Służby Pielęgniarskiej.

Serdeczne podziękowania dla wszystkich – za to!!!

 

TAK, jesteśmy wdzięczne, że najstarsza siostra z Prowincji Niemieckiej mieszka z nami tutaj, w naszym klasztorze w Cochem.

Niech Bóg jej wynagrodzi za wszelkie dobro, które uczyniła w naszym Zgromadzeniu i za wielu ludzi, których poznała.

Niech każdego dnia na nowo Pan obdarza ją swoim błogosławieństwem.

 

 

Siostra M. Felicitas

Dobre wiadomości z Regionu Tanzania

Dobre wiadomości z Regionu Tanzania

Mamy wszelkie powody, aby dziękować Bogu za dar życia i za Boże powołanie. Jest to prawdziwa wdzięczność Bogu za to, że w naszym Zgromadzeniu, szczególnie w naszym Regionie Tanzanii, nadal otrzymujemy święte powołania. Pismo Święte mówi nam: „Żniwo wprawdzie obfite, ale robotników mało”, dlatego prosimy Pana żniwa, aby posłał na swoje pole wielu robotników. Zachęceni tymi słowami pocieszenia, mamy wszelkie powody, aby dziękować Bogu za nowe powołania w naszym Zgromadzeniu, szczególnie w naszym Regionie Tanzanii.

W tym roku jesteśmy tak szczęśliwe, że mamy 5 nowych Sióstr po pierwszej profesji, która odbyła się 28.08.2021 r. w naszej Wspólnocie Chikukwe. Dziękujemy Bogu za ten dar.

Również dziękujemy Bogu za 5 nowicjuszek w tym samym dniu; a 29.08.2021 r. do postulatu wstąpiło 7 postulantek. Cóż więcej możemy powiedzieć niż dziękować Bogu za Jego dobroć, którą daje nam każdego dnia. Dziękując Bogu za dar powołania, jesteśmy dumne, że ci, którzy są powołani, nadal chwalą Boga za swoje życie w Zgromadzeniu. Wydaje się, że dobrym znakiem życia w naszym Regionie jest to, że nowe powołania są jak narodziny dla Boga, a Region rośnie i stale poszerza się. Wspólnie dziękujmy Bogu za 2 siostry, które w dniu 28.08.2021 r. obchodziły 25º Jubileusz ślubów zakonnych. Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli.

Polecamy je wszystkie i modlimy się o łaskę Bożą, aby nadal bardziej kochały Boga i dawały lepsze świadectwo swojego życia zakonnego.

Z Regionu,

Sr. Agnes Mwanajimba

Wyprawa letnia 2021- z Maria Laach do obozu romskiego Habes

Wyprawa letnia 2021- z Maria Laach do obozu romskiego Habes

a ja tam byłam…

jak to się stało?

Pięć lat temu byłam na rekolekcjach w Maria Laach i zobaczyłam apel o datki na obóz romski na Słowacji, który wystosował duszpasterz obozu romskiego na Słowacji o. Bazyli. Przeczytałam między innymi, że potrzebne są materace i zwróciłam na to uwagę… ponieważ właśnie w tym czasie materace w naszym centrum seniorów w Cochem musiały zostać wymienione – ” tylko dlatego, że nie odpowiadały już” normie – dlatego miały zostać zutylizowane. Jednak udało się je uratować i zabrać do obozu.

Tak, to był mój pierwszy kontakt z tym projektem i byłam i nadal jestem entuzjastycznie nastawiona do zaangażowania benedyktynów, a zwłaszcza o. Basiliusa, w tę sprawę.  Od początku było też dla mnie jasne – my, Siostry Maryi Niepokalanej, chcemy to wspierać. Zdobyłam więcej informacji i mogłam je wspierać w naszym domu, we wspólnocie kobiet i z moimi przyjaciółkami.

Na naszych adwentowych, wiosennych i jesiennych bazarach i wszystkich innych imprezach w domu zawsze był stragan – z najróżniejszymi rzeczami. Dochód przeznaczano dla „moich romskich dzieci”.

Oczywiście, to jeszcze bardziej wzmocniło więź i za każdym razem, gdy planowany był transport, rozpoczynałam również lokalny apel i jestem przytłoczona tym, jak chętnie pracownicy i mieszkańcy Cochem składają datki. W ten sposób, w naszym dobrobycie, możemy również zrobić coś dla tych ludzi.

Po każdej wyprawie były szczegółowe raporty o wszystkim i stało się dla mnie jasne – ja też muszę pojechać na tę wyprawę.

Już w zeszłym roku planowałam być tam na letniej trasie… ale… pandemia pokrzyżowała mi plany, podobnie jak jesienią.

Ale teraz nadszedł czas…. Pan poseł Lingenthal powiedział mi w czerwcu, że wyjazd planowany jest na koniec lipca. Oczywiście byłam tym podekscytowana, a jeszcze bardziej tym, że jedzie o. Bazyli.

Musiałam jednak wiele zaplanować i zorganizować na czas mojej nieobecności w klasztorze, żeby starsze siostry nie zostały same.

Ale pomyślałem… skoro ma być tak, że ja idę – to nie może być problemu i tak było. Na zastępstwo przyszła współsiostra, więc mogłyśmy zacząć od 27 lipca.

Kiedy dotarliśmy do Maria Laach, samochód z Kolonii był już zaparkowany przed opactwem, a ludzie już ładowali samochód.

Za ks. Bazylim

Po modlitwie i błogosławieństwie na drogę, rozpoczęła się nasza wyprawa, tak profesjonalnie zaplanowana i przygotowana przez Michaela Lingenthala.

Byłam po prostu ciekawa, czego się spodziewać …. długiej jazdy, kontroli granicznych, kontroli szczepień …..itd.

Wszyscy byliśmy zaskoczeni, że na całej trasie (tam i z powrotem) nie było żadnych komplikacji.

Po noclegu w zajeździe – było spotkanie z ambasadorem w Bratysławie.

Tak, a 29 lipca zbliżaliśmy się coraz bardziej do celu i podekscytowanie rosło.

W centrum komunikacyjnym Caritas czekał na nas zespół pracowników i dzieci, które przywitały nas z radością.

Po rozładunku ciężko pracujący pomocnicy zostali obdarowani małym słodyczem, a dzieciom zabłysły oczy.

Dzieci szybko wróciły do domu.

Wieczorem spotkaliśmy się z pracownikami ośrodka, rozmawialiśmy i oczywiście wspólnie jedliśmy. Tłumaczem był Pan Rado – nie tylko ja, ale wszyscy czuli się swobodnie – to było zauważalne.

Następnego dnia rozstaliśmy się –

ponieważ pan Lingenthal i pan Rado mieli spotkanie z burmistrzem w Secovcach.

Ojciec Bazyli i ja zostaliśmy zabrani przez siostrę Bernadettę (Siostry Odkupiciela) i tłumaczkę, panią Kristinę, do Trebisova – tam byliśmy u burmistrza, którego siostra Bernadetta dobrze zna i który jest bardzo przyjazny Romom.

Po tym spotkaniu udaliśmy się do klasztoru siostry Bernadetty – coś zupełnie nowego dla mnie, bo 3 siostry nie mieszkają w klasztorze – tylko w budynku z prefabrykatów na 5 piętrze.

Gościnność u nich dała się od razu zauważyć – bo czuć było zapach świeżego ciasta, które potem też natychmiast podano.

To była bardzo dobra atmosfera – my nie mówiliśmy po słoweńsku, a siostry nie mówiły po niemiecku – ale i tak rozumieliśmy się bardzo dobrze.

Następnie siostra Bernadetta pokazała nam krótko obóz romski, w którym pracuje.

Na obiad wróciliśmy do ośrodka Caritas.

Wkrótce przybyły dzieci i rozpoczęła się zabawa.

Bardzo zdyscyplinowane i szczęśliwe dzieci.

Tego popołudnia wybraliśmy się również do obozu na miejscu. Niektóre dzieci towarzyszyły nam, ponieważ mieszkają tam ze swoimi rodzinami.

Po drodze poczułam się zupełnie odmieniona, ponieważ czegoś takiego –

nigdy w życiu nie widziałam.

Dla mnie to były bardzo mocne spotkania – z tą biedą i ludźmi.

Wyobrażałam sobie, że sytuacja tam jest tragiczna,

ale rzeczywistość była o wiele bardziej ekstremalna –

nie możesz sobie tego wyobrazić…..

musisz to zobaczyć…

Bardzo się cieszę, że mogłam skorzystać z okazji i pojechać.

Tak, zostałam na nowo zmotywowana do bycia wdzięczną i nadal będę angażować się z tymi ludźmi w przyszłości –

nawet jeśli jest to tylko :

Kropla w morzu.

Warto….!!!!

 

Szczególne podziękowania kieruję do

wspaniałej grupy podróżniczej –

Ojciec Bazyli , Michael Lingenthal

oraz

i wszystkich wielu

którzy towarzyszyli nam swoją modlitwą.

Dziękuję !!!

 

Siostra M. Felicitas

(z Cochem)