kwi 2, 2021 | AKTUALNOŚCI
A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”. [J 19, 17-19]
Śmierć na krzyżu była jedną z najbardziej niesławnych i bolesnych śmierci znanych starożytności, zarezerwowaną dla najgorszych członków społeczeństwa i pokazywaną jako ostrzeżenie dla wszystkich. Ale historia jest też pełna niewinnych śmierci osób, które padły ofiarą przemocy i interesów władzy. Jezus też umiera niewinny. Smakuje gorzkie konsekwencje grzechu człowieka, ale przełamuje jego moc: na nienawiść odpowiada miłością, na niesprawiedliwość przebaczeniem, na zniewagi modlitwą. Swoim Krzyżem zbawia świat.
Całe Twoje życie, Panie,
było całkowitym darem,
dawanym zawsze i wszystkim,
dopóki nie pozwolisz się podnieść na krzyżu.
W obliczu Twojego daru,
myślę o moim własnym życiu, które nigdy nie jest w pełni dane,
moim „tak”, nigdy nie zdecydowanym i pełnym.
Stwierdzam, że jestem słaba, samolubna i bojaźliwa.
Z Twojego Krzyża wychodzi promień światła
który mówi mi o życiu
że umierając, dałeś mi największy dar.
Fiorenzo Salvi
Giampietro Polini
kwi 1, 2021 | AKTUALNOŚCI
A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem” i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”.
Wieczorem w Wielki Czwartek rozpoczynamy Triduum Paschalne, wspominając Ostatnią Wieczerzę Jezusa z uczniami w Jerozolimie. Modli się z nimi, łamie chleb i dzieli się kielichem. Tymi gestami antycypuje dar z siebie na krzyżu i rozjaśnia jego znaczenie. Następnie obmywa uczniom nogi, aby mogli zrozumieć nowy sposób życia, który im daje. Za każdym razem, gdy bierzemy udział w Eucharystii, zasiadamy z Nim do stołu, jak podczas Ostatniej Wieczerzy.
Panie Jezu,
na Twojej Ostatniej Wieczerzy
dajesz nam sakrament swojej miłości.
Jesteśmy wezwani do Twojego stołu,
karmisz nas swoim Słowem,
i darem Twojego Ciała i Krwi.
Zostań z nami i zaproś nas znowu
by stać się Twoimi świadkami w świecie
obmywać stopy ubogim, pokornym, potrzebującym.
Spraw, abyśmy każdego dnia mogli Cię naśladować,
bez oszczędzania siebie, i tylko z miłości.
Florenzo Salvi
Giampietro Polini
mar 31, 2021 | AKTUALNOŚCI
Wtedy jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: „Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam”. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. [Mt 26, 14-16]
Co mogło skłonić Judasza do zdradzenia Mistrza i wydania go w ręce jego wrogów? Został wybrany przez samego Jezusa i wezwany do naśladowania Go, żył z Nim, słuchał Jego kazań, widział cuda… Ale to wszystko nie wystarczyło, by go przekonać. Jezus nie odpowiada jego oczekiwania i tych, którzy czekali na Mesjasza, ale na pewno nie takiego jak On! Kiedy nasze oczekiwania są zbyt wysokie lub nie odpowiadają temu, czym dana osoba jest i co może dać, wtedy może się zdarzyć to, co Judasz zrobił z Jezusem.
Judasz, nieszczery i zbuntowany przyjaciel,
to także my!
Przebacz nam, Panie!
Ileż to razy nie wahamy się Cię zdradzić i sprzedać za kilka monet.
Ile razy odwracamy się do Ciebie plecami
ponieważ uważamy, że nas zawiodłeś!
Ile razy zarzucamy Ci, że nie jesteś
i nie działasz tak, jak powinieneś!
Znasz nasze lęki i niepewność,
gorzki smak naszych judaszowych pocałunków,
i mimo wszystko, zawsze witasz nas jak przyjaciół.
Fiorenzo Salvi
Giampietro Polini
mar 30, 2021 | AKTUALNOŚCI
Rzekł do Niego Szymon Piotr: „Panie, dokąd idziesz?” Odpowiedział mu Jezus: „Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz”. Powiedział Mu Piotr: „Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie”. Odpowiedział Jezus: „Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz”. [J 13, 36-38]
Wielkoduszność i kruchość błyszczą w Piotrze. Jest gotów oddać swoje życie za Jezusa, ale także zaprzeć się Go, aby się uratować. Jest to kontrast, który również tkwi w każdym z nas. Jesteśmy gotowi czynić dobro i to, co jest słuszne, ale jesteśmy również zablokowani przez strach przed ceną, którą trzeba zapłacić. Tylko pokorna świadomość naszej ułomności pomaga nam nie dać się zaskoczyć lękowi w chwili próby. Piotr, dopiero po uznaniu i zapłakaniu nad swoim zaparciem się, będzie gotowy oddać życie za Mistrza.
Jakże jesteśmy podobni do Piotra,
Panie Jezu.
Jesteśmy Twoimi bojaźliwymi uczniami
którzy nie wiedzą, jak pozostać u twego boku,
w chwili próby.
Jak łatwo jest ci zaprzeczyć,
jak niebezpiecznie jest twierdzić, że jest się przyjacielem!
Jak łatwo jest cię zdradzić,
kiedy coś jest nam oferowane
co wydaje się być warte więcej niż ty.
Nie opuszczaj nas w pokusie.
Przebacz nam i zaufaj nam ponownie, jeśli zrobiliśmy źle.
Florenzo Salvi
Giampietro Polini
mar 29, 2021 | AKTUALNOŚCI
Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku.
[J 12, 1-3]
Jezus też miał przyjaciół. Rodzina Marty, Marii i Łazarza była z pewnością punktem odniesienia i bardzo lubił przebywać w tym domu, gdzie czuł się mile widziany i kochany. Podczas ostatniej wieczerzy z nimi Maria czyni zaskakujący gest. Jej miłość do Niego jest tak głęboka, że nie znajduje innego sposobu na jej wyrażenie niż te perfumy, bardzo drogie, wylewane z przesadną obfitością, nakładane gestami niezwykłej czułości. Jest to ostatnie prawdziwe pocieszenie dla Jezusa, przed Jego męką.
Chciałabym się nauczyć od Marty, jak Ci służyć,
od Łazarza, by być z Tobą,
od Marii, aby okazywać Ci moją hojną miłość
wylewaną jak cenny olejek z przesadną obfitością.
Chciałabym, aby Twoja obecność zapachniała w moim domu, w mojej rodzinie, w mojej wspólnocie….
Spraw, Jezu, abym żyła każdego dnia w głębokiej przyjaźni z Tobą.
Fiorenzo Salvi
Giampietro Polini
mar 24, 2021 | AKTUALNOŚCI, FORUM
Urodziłam się w Berlinie 12 września 1937 roku, o godzinie dziewiątej, w niedzielę.
Jestem jedynaczką.
Rodzice po pierwszej wojnie światowej, wyemigrowali z Polski pod Berlin, do miejscowości Burgwall. Tam mięliśmy duży sklep, w którym było wszystko: jedzenie, zabawki, pościel. Zawsze chętnie w nim przebywałam. Pamiętam, że do sklepu przychodzili nie tylko Polacy, ale również Żydzi, Rosjanie i Niemcy.
Kiedy miałam 4 lata mój ojciec został rozstrzelany. Po tej sytuacji wujek zabrał mnie i mamę do Polski, w okolice Chojnic. Zamieszkaliśmy w miejscowości Lipka (powiat Złotów), gdzie spędziłam późniejsze dzieciństwo i lata młodzieńcze.
Jak miałam 8 lat moja mama wyszła drugi raz za mąż.
Ponieważ rodzice nie chcieli mieszkań w Lipce, wyprowadziliśmy się do Słupska. Tam ukończyłam szkołę podstawową. Jako nastolatka zaczęłam pracować razem z mamą, sprzątając salki katechetyczne przy parafii. Dorabiałam także sprzątając gabinet dentystyczny oraz salki u Sióstr Kanoniczek.
Na rok wyjechałam do Chojnic, do pensjonatu dla dziewcząt, który prowadziły Siostry Franciszkanki od Męki Pańskiej. Było tam siedemdziesiąt dziewczyn. Tam zdobywałyśmy wiedzę z zakresu dobrego wychowania. Siostry uczyły nas właściwego zachowania się przy stole i w różnych miejscach, wykonywałyśmy różne prace ręczne, uczyłyśmy się gotowania. Później wróciłam do domu rodzinnego.
Od lat dziecięcych chciałam zostać siostra zakonną. W Słupsku, gdzie mieszkałam z rodzicami były siostry, jednak nie chciałam iść do żadnego zgromadzenia, które było blisko domu rodzinnego, tylko wyjechać gdzieś dalej.
Jak miałam około dwudziestu lat, w gazecie ,,Przewodnik Katolicki” znalazłam adres do naszych sióstr. Wtedy powiedziałam mojej mamie, że chcę iść do klasztoru. Mama przyjęła tą informację bardzo spokojnie, powiedziała nawet tak: ,,Jak moja kuzynka poszła do klasztoru to i ty też możesz iść, ona była jedynaczką i ty jesteś jedynaczką.”
Widać było, że dla mamy była to radosna wiadomość, dlatego postanowiłam napisać list na znaleziony adres. Mama go przeczytała, wyraziła zgodę na jego wysłanie i wtedy zobaczyła kopertę z adresem, na który miał być wysłany list. Po chwili zastanowienia powiedziała tak: ,,To ty idziesz do tych sióstr, u których ja ciebie urodziłam”.
Byłam zaskoczona tym co powiedziała mama, nie rozumiałam tego i widząc moje zdziwienie, opowiedziała mi jak to było kiedy miałam się urodzić: ,,Niedaleko naszego domu w Burgwall były Siostry Elżbietanki i kiedy dostałam bóli porodowych, pojechałam do nich, ponieważ miały one porodówkę. Niestety ze względu na to, że nie miały już miejsca w szpitalu, nie przyjęły mnie, dlatego pojechałam 50 kilometrów dalej, aż do Berlina. Tam znalazłam porodówkę u Sióstr Maryi Niepokalanej. I tam właśnie u nich przyszłaś na świat.”
I tak dowiedziałam się, że zostałam urodzona w Berlinie u naszych sióstr, do których chciałam wstąpić już jako dorosła dziewczyna. Bóg prowadzi nas niesamowitymi drogami.
* * * *
Moja mama nauczyła mnie przebaczać, dziękować, przepraszać i modlić się, i nie czuć do drugiej osoby urazów. Powtarzała, że ma być się zawsze zjednanym, pomimo tego, że każdy z nas jest inny. Mam zawsze modlić się i przebaczać.
Tego mnie nauczyła moja mama i to próbowałam wprowadzać w życiu zakonnym, i tego życzę dla każdej z nas na ten Rok Jedności w naszym Zgromadzeniu.
S.M. Kryspina