gru 19, 2020 | FORUM
Jubileuszowy Adwent
Mam na swoim biurku – tuż przed oczyma – zdjęcie pogodnej siostry Dulcissimy. Uśmiechnięta służebnica Boża, o której mówią, że to Dziecko Łaski, przeżyła zaledwie 26 lat, czyli zgoła 25 adwentów. Jednak nie tylko ten ostatni, o którym można powiedzieć, że to Srebrny Adwent, był dla Niej umocowany w tęsknocie za niebem. Siostrę Dulcissimę unosiły dwa adwentowe, duchowe skrzydła. Marana Tha! To dla niej i oczekiwanie na narodzenie Pana Jezusa, i ogromna tęsknota za spotkaniem z przybywającym w chwale Chrystusem. Tak! Siostra Dulcissima w Adwencie wyczekiwała Wieczności.
Wszyscy, których muszę opuścić, nie bójcie się śmierci, ponieważ czeka na Was życie wieczne. (…) Tylko nie zapominajcie modlić się, żebym mogła również tam sprawić Bogu radość. Co za szczęście zobaczyć Boga, któremu idę naprzeciw!
W liście z 15 grudnia do Matki Generalnej Klotyldy Mende potwierdza ten fakt jej opiekunka, siostra przełożona, Lazaria Stefanik, gdy pisze:
(…). S. M. Dulcissima bardzo tęskni za niebem i ciągle prosi św. Teresę, by było jej wolno iść do Jezusa. Czasami znosi cierpienie niemożliwe dla ludzi a jednak pomaga nam w domu.
Zielone okulary
Oczekiwanie na Boże Narodzenie dla siostry Dulcissimy to także czas zmagania się z chorobą. Adwent roku 1933 jest czasem, gdy siostrze pogarsza się wzrok. Z tego powodu coraz mniej widzi, a to powoduje ograniczone możliwości w jej samodzielnym poruszaniu się. Wtedy zakłada zielone okulary, by zmniejszyć bóle głowy, zaś w sercu kontempluje Jezusa i oczekuje na moment, gdy ujrzy Go twarzą w twarz. Siostra żyje nadzieją, patrzy z nadzieją, kocha chwilę obecną w nadziei spotkania z Nim w wieczności. To nadzieja wzmaga w niej pragnienie, by radosnym sercem iść do Jezusa.
Fioletowe dni
Bolesne cierpienia Adwentu roku 1934 ofiarowuje za Zgromadzenie Sióstr Maryi Niepokalanej i swoich przełożonych. W modlitwie pamięta także o kapłanach i duszach w czyśćcu cierpiących. Najwyraźniej jej cierpienia były bardzo silne i dotkliwe, o czym wspomina 8 grudnia w liście do przełożonych s. Maria Lazaria, a 14 grudnia dodaje:
Coraz więcej żąda Zbawiciel od s. M. Dulcissimy. Ból stopniowo wzrasta. Przyjdą wielkie zamieszki. W jednym kraju ustanie prześladowanie w innym rozpocznie się (…) Siostra Dulcissima słyszy wołanie o pomoc, którego nie może zapomnieć. Widzi kapłanów i zakonników, którzy zostają uwięzieni przez nieprzyjaciół. Błagalnie prosi o pomoc dla tych ludzi. Nam powinno się też pomóc, gdy potraktują nas tak samo. Jako zakonnice możemy modlić się, wiele ofiarować, zbierać zasługi i podarować je innym. Świat wisi na włosku a tym włoskiem są dusze ofiarne.
Dla siostry Dulcissimy kolejny Adwent roku 1935 jest doświadczeniem opuszczenia przez duchową przyjaciółkę Święta Tereska od Dzieciątka Jezus, która tak wiele jej podpowiadała, teraz przez cały Adwent do niej nie przychodzi. W ten sposób pozwala siostrze Dulcissimie iść własną drogą do Dzieciny z Betlejem. Nasilają się w niej boleści, dochodzi kłucie w okolicy serca i spazmatyczny płacz w dzień i w noc, i tak przez trzy i pół tygodnia – prawie bez snu. Służebnica Boża stała się jak nieporadne, małe dziecko, nie tylko w mowie, ale i w całym swoim zachowaniu.
Blask Gwiazdy Betlejemskiej
Oczekując na dzień Narodzenia Pańskiego Służebnica Boża siostra Maria Dulcissima Hoffmann wyprasza łaskę nadziei, patrzy z nadzieją, nosi w sobie nadzieję. A nadzieja to coś więcej niż optymizm. To droga życia i dawania. To most łączący wiarę z miłością.
Pozwólmy Bogu wstrząsnąć nami przez zaskakującą nowość Światła, jakie On objawi. Pytanie Oblubienicy Krzyża o adwentową nadzieję, niech wprowadzi nas w świętowanie Bożego Narodzenia w blasku betlejemskiej gwiazdy.
Niech prowadzą nas słowa uświęconej w zakonnej codzienności Siostry:
Wkrótce będzie uroczystość Bożego Narodzenia. Co znaczy Boże Narodzenie dla duszy? Boże Narodzenie znaczy: przybycie, ponowne narodzenie Jezusa Chrystusa w naszej Duszy. Również Twoje serce powinno być już przyozdobione łaskami Komunii świętej, ponieważ do Ciebie też zapuka i poprosi o przyjęcie. Co chcemy Mu podarować? Jaki przyniesie nam skarb łask i jaki krzyż? Jak Bóg zechce, tak powinno być! Miej tylko odwagę i myśl często: chcę, muszę i mogę być świętą!
Marana Tha! Przyjdź, Panie Jezu!
A, gdy przyjdzie już Boże Narodzenie, to zgodnie ze słowami siostry Dulcissimy:
Zbliżajmy się często do Żłóbka i weźmy sobie wiele skarbów, siłę i odwagę na Nowy Rok. Tam otrzymamy wszystko: ufność Boga i podporządkowanie się Woli Bożej.
S. M. Małgorzata Cur SMI
gru 17, 2020 | AKTUALNOŚCI
„I wszystko psu na budę bez miłości”
Ks. Jan Twardowski
Klenica, to niewielka wioska na zachodzie Polski. Życie tu płynie zwyczajnie i leniwie. Kilka małych sklepów, probostwo, kościół, zapomniany pałacyk w którym dzieciństwo spędziła polska noblistka, remiza strażacka, malutka szkoła podstawowa, dwa przystanki autobusowe … i Placówka Opiekuńczo – Wychowawcza. O tej ostatniej mówi się mało. Mieszkają tutaj osoby pozbawione opieki. Dzieciaki z różnych środowisk, z wieloma obciążeniami i trudnymi historiami w swoich niedługich biografiach. Można by rzec – placówka jak placówka, gdyby nie fakt, że jej założycielkami i osobami prowadzącymi ośrodek są Siostry Maryi Niepokalanej. Kilka lat placówką kierowała siostra Weronika – osoba o wielkim sercu i dużej odwadze. Musiała wraz z siostrami zmierzyć się z tym, co najtrudniejsze. Ze startem w trudnych okolicznościach. Dziś placówka jest zrestrukturyzowana. Zmieniła organ prowadzący i stała się instytucją samorządową, której organem prowadzącym jest starostwo. Jak mawiał Heraklit z Efezu „wszystko płynie i nic nie pozostaje takie same”, jednak, mimo wielu zmian siostry trwają nadal. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – kochają ludzi. Praca z siostrami, to dla nas wychowawców niezwykłe doświadczenie i odkrywanie tego, co dla nich ważne.
Kilka tygodni temu, a ten krótki tekst powstaje na początku grudnia 2020 roku, o Naszym Domu zaczęło być głośno. Na początku za sprawą jednego z internetowych serwisów społecznościowych, potem za sprawą różnych telewizji. Wymyśliliśmy akcję z okazji dnia św. Mikołaja – poprosiliśmy internautów o zrobienie prezentów dla naszych dzieciaków … i ku naszemu zdziwieniu zaczęły dziać się rzeczy dobre i dla nas niepojęte. Kurierzy, listonosze, paczkomaty i gońcy na kilka tygodni stali się naszymi nieodłącznymi towarzyszami. Otrzymaliśmy tyle dobra, że trudno nam jest się z nim mierzyć. Każdy darczyńca prezent zrobił z serca, siostra Zelia nie rozstawała się z czatującymi i ciągle odpowiadała na zapytania: co dla Zuzi?, jaka czapka dla Kuby?, czy Kuba ma rozmiar M, czy lepiej L?, Kupiłam lalkę dla Lenki, czy wózek też by się przydał? Dzień św. Mikołaja był pełen dziecięcych uśmiechów. Radości nie było końca, ale to nie wszystko – dobro posypało się zewsząd. Pani Ania zaproponowała, że kupi nowe materace, jeden z trenerów personalnych z Zielonej Góry przywiózł kilka toreb zdrowego jedzenia, dwie restauracje zrobiły dzieciakom przyjemność w postaci pysznych dań z własnej karty, przedstawiciel dużej firmy sprzątającej z Irlandii napisał do swojej firmy projekt, a ta wyasygnowała pieniądze na zajęcia sportowe dla dzieciaków, odezwała się duża firma produkcyjna – przysłali pufy i siedziska, Ela z salonu fryzur całą sobotę przeznaczyła dla naszych dzieciaków traktując nas jak klientów z „najwyższej półki”. Jedna z naszych wychowanek – Cyntia zaszła w ciążę i od razu doświadczyła troski – odezwała się do nas doktor ginekologii z Poznania i zaoferowała bezpłatną, prywatną opiekę nad przyszłą mamą i jej dzieckiem, które ma się urodzić. Zresztą odwiedziła nas z mężem – przywieźli wspaniały prezent i natychmiast Pan Paweł – doktor ortopeda zaproponował, że zbada wszystkich wychowanków, że pomoże – gdyby była potrzeba. Takie rzeczy dzieją się u nas każdego dnia, mimo pandemii, mimo wszystko. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta – miłością dzielimy się w realu.
***
Siostry codziennie modlą się o pomyślność dla naszych przyjaciół. O zgodę i zrozumienie w naszym zespole. O uśmiech. O mądre rozwiązania. Całym zespołem pokazujemy, że można robić piękne i wartościowe rzeczy, nawet mimo różnic. My wychowawcy, robimy wszystko, żeby za kilka, kilkanaście lat nasi wychowankowie powiedzieli – to nie był stracony i straszny czas. Jak będzie – pokaże przyszłość.
ps. Tekst napisałem na nocnej zmianie dobrze myśląc o wszystkich siostrach, które kiedykolwiek w tym miejscu stanęły na mojej drodze.
PAWEŁ
gru 13, 2020 | AKTUALNOŚCI
W Niedzielę Gaudete w branickiej wspólnocie Sióstr Maryi Niepokalanej obchodziłyśmy diamentowy jubileusz profesji zakonnej naszych Sióstr – S. M. Angeli Okrój i S. M. Magdaleny Piętek. Uroczystą Eucharystię w kaplicy zakonnej sprawował o. Henryk Kałuża SVD. Dziękując Bogu za dar życia i powołania naszych Sióstr Jubilatek, prosiłyśmy dla nich o potrzebne łaski na dalsze lata życia zakonnego. Kaznodzieja zaznaczył, że po wielu latach rozmaitych posług w Zgromadzeniu obecnie pełnią One trudną ale też piękną posługę cierpienia, która zawsze miała wyjątkowe znaczenie w Kościele.
Drugą część świętowania stanowił niedzielny obiad w refektarzu, na który dołączyli Ks. Alojzy Nowak i Ks. Jarosław Dąbrowski – proboszczowie miejscowych parafii. Natomiast podczas popołudniowej kawy Jubilatki razem z gośćmi i domownikami obejrzały film z życzeniami nadesłanymi od Sióstr z Generalatu, z Domu Macierzystego, Brennej, Częstochowy, Gorzowa Wielkopolskiego i Wieliczki. Prezent ten stanowił wymowny znak siostrzanej jedności. Wśród obecnych tego dnia gości były również przedstawicielki wspólnoty z Piszkowic – s. M. Justyna Wojcieszak i s. M. Gabriela Drab.
s. Michaela Musiał
gru 12, 2020 | POZYTYWNE IMPULSY
Adwent jest czasem odkrywania zdolności waszego serca do niesienia dobrej nowiny ubogim, do scalania złamanych serc; do głoszenia wolności jeńcom, wolności tym, którzy są w więzieniu; do ogłoszenia roku łaski od Pana (Iz 61, 1-2, 10-11).
Adwent jest czasem odkrywania rzeczy, za które mamy dziękować Bogu (1 Tes 5, 16-14) i radowania się w swoim Bogu (Łk 1, 46-50, 53-54).
Adwent jest czasem odnalezienia naszego powołania do bycia świadkiem świadczącym o światłości i głosem światła (J 1, 6-8, 19-28).
Don Giorgio
gru 8, 2020 | DUCHOWOŚĆ
W połowie okresu Adwentu, Kościół katolicki obchodzi uroczystość, w której ukazuje się ważny aspekt Bożego Narodzenia. Jest to uroczystość, z którą wielu może zrobić niewiele lub nic: uroczystość Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej. Jeśli przełożymy na naszą rzeczywistość dogmat, że Maryja została poczęta bez grzechu pierworodnego w odniesieniu do Chrystusa, to oznacza to, że my również jesteśmy bez grzechu pierworodnego w odniesieniu do Chrystusa. Gdzie Chrystus jest w nas, grzech nie ma żadnej mocy. W wewnętrznej przestrzeni w nas, gdzie mieszka Chrystus, grzech i wina nie mają dostępu; tam grzech jest zubożały. W Maryi medytujemy nad naszą własną istotą, nad tajemnicą naszego odkupienia przez Jezusa Chrystusa. Tak jak w Maryi celebrujemy człowieka szczerego, który jest bez intryg i pobocznych intencji, który angażuje się w Boga bez ukrytych motywów, tak i my wierzymy, że jest w nas coś czystego i nieskalanego, coś niepokalanego i nietkniętego. Nie powinniśmy ciągle czuć się jak grzesznicy, ale jak ludzie, których Bóg przemienił w Jezusie Chrystusie.
To bardzo radosna uroczystość, którą Kościół celebruje w tym miejscu. Podobna jest do uroczystości Świąt Bożego Narodzenia. Pozwala, by światło Bożego Narodzenia zabłysnęło w naszej niespójności. Często nie doświadczamy siebie jako czystych i nieskalanych. Nawet gdy robimy coś dobrego, mamy poboczne intencje, chcemy być dobrze przyjmowani przez innych, chcemy być dostrzeżeni. Wiemy o naszej tendencji do przedstawiania się lepszymi niż jesteśmy. Samolubne motywy wkradają się nawet do naszej działalności charytatywnej. W Maryi widzimy sekret naszego własnego zbawienia. W nas jest nie tylko fałsz i zamęt, jest w nas także czyste i nieskalane jądro, coś, co nie jest zainfekowane przez winę i grzech. Fragment Listu do Efezjan wyraża to w ten sposób: „W Chrystusie Bóg wybrał nas przed stworzeniem świata, abyśmy byli święci i bez winy (niepokalani) przed Bogiem. (Efezjan 1:4). Tam, gdzie jest Chrystus w nas, jesteśmy bez skazy. Nawet jeśli jesteśmy świadomi swoich kłamstw i podstępów, wciąż możemy ufać, że coś w nas jest całkowicie czyste i nieskalane. Coś w nas jest całkowicie przepuszczalne dla Bożej miłości. Tam, gdzie jest Chrystus w nas, nasze poczucie winy, które wystarczająco często się rozdrabniamy, nie ma dostępu. Tam nie ma szansy na samodeprecjonowanie i samooskarżanie się. Tam jesteśmy w harmonii ze sobą…
Tam, gdzie Chrystus narodził się w nas, tam grzech nie ma dostępu, tam jesteśmy czyści i bez skazy.
Anzelm Grön OSB