Drodzy Bracia w powołaniu kapłańskim,
Kochane Siostry Maryi Niepokalanej, jakże bliskie memu sercu,
Bracia i siostry w Chrystusie Panu,
Dziękujemy dzisiaj za życie, za powołanie i za to piękne Dzieło sługi Bożego Jana Schneidera. Dwa wieki minęły od jego urodzin, a jakże to Dzieło jest dziś bardzo aktualne. Możemy powiedzieć: to jest właśnie dar Ducha Świętego, powiew, który trwa do dzisiaj. Gdy spojrzymy na postawę, na życie sługi Bożego Jana Schneidera możemy powiedzieć, że jak bardzo koresponduje ono z dzisiejszą liturgią Słowa. A dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Dlatego, że sługa Boży ks. Jan Schneider był człowiekiem Słowa Bożego. Żył ewangelią i ewangelią dzielił się z innymi. A dzisiaj moi drodzy jesteśmy świadkami ważnego wydarzenia i w życiu Jana Chrzciciela i w życiu jego uczniów. Zobaczmy, że widzimy dzisiaj Jana Chrzciciela, który stoi ze swoimi uczniami. On stoi. Chciałoby się powiedzieć: doszedł do pewnego momentu, w którym kończy się jego misja. Wypełnił swoje zadanie. Ta postawa zatrzymania się to nie jest coś biernego. Zatrzymał się, ponieważ czeka. Czeka na Jezusa Chrystusa i przychodzi ten moment, kiedy przechodzi Jezus i wtedy Jan Chrzciciel mówi: oto Baranek Boży, oto Ten, na którego ja czekam i na którego wy czekacie. Jan stoi czekając, a Jezus idzie dalej. Jan przygotował drogę dla Jezusa i po tej drodze, kroczy dalej Jezus Chrystus. Oto Baranek Boży. Oto Ten! Jan Chrzciciel, jak gdyby chce powiedzieć uczniom: ja już więcej dać wam nie mogę. Idźcie za Nim. Idźcie dalej, bo On was poprowadzi i uczniowie poszli za Jezusem, i tak rozpoczęła się droga powołania, droga wiary Andrzeja i drugiego ucznia. Nie wiemy, jak miał na imię. I ta droga wiary jest drogą powołania, bo powołanie jest drogą wiary. Ma konkretne etapy. Pierwszy etap to pragnienie pójścia za Jezusem. Poszli, ponieważ Go zobaczyli, a później rozpoczyna się dialog. Jezus stawia pytanie. Czego szukacie? Na to pytanie Jezusa ci dwaj uczniowie odpowiadają swoim pytaniem, pytaniem swojego serca. Gdzie mieszkasz? A Jezus mówi, chodźcie a zobaczycie. Kolejny etap drogi powołania: Oni poszli za Nim, zobaczyli, gdzie mieszka, pozostali u Niego. Jaki efekt tego spotkania z Jezusem? Świadectwo wiary. Idą i mówią: Znaleźliśmy Mesjasza. Mówią to do Piotra, którego przyprowadzili do Jezusa. A potem powołanie Piotra. Ty jesteś Szymon, syn Jana? Będziesz nazywał się Kefas, Piotr. Kochani to streszczenie drogi wiary i powołania Andrzeja, drugiego ucznia i Piotra. Patrząc na dzisiejszą ewangelię możemy powiedzieć, że również i naszym zadaniem jest z jednej strony być Janem Chrzcicielem, który przygotowuje drogę, który wskazuje na Jezusa. A nie zatrzymuje na sobie. Jan mówi, on jest Mesjaszem. To jest Baranek Boży i to jest pierwsze zadanie na drodze naszej wiary i na drodze naszego powołania, ale z drugiej strony nieustannie jesteśmy uczniami Jezusa, jak ci dwaj, którzy poszli za nim. Droga z Jezusem, jak powiedzieliśmy sobie: to jest droga wiary i dziś. Tak jak Jezus zapytał się Andrzeja i drugiego ucznia, Jezus stawia nam pytanie. Pytanie bardzo ważne. Dotyczące sensu i istoty naszej wiary. Jezus pyta się nas: czego my szukamy? To znaczy, jakie są nasze pragnienia? Jakie są nasze oczekiwania, na drodze pójścia za Jezusem? Czy my na tej drodze chcemy poznawać Jezusa? Czy my chcemy zobaczyć, gdzie Jezus mieszka? I czy my chcemy wejść do Jego domu? I czy w tym domu chcemy być z Jezusem? Patrząc na dzisiejszy świat i pewnie nasze życie, bo każdy z nas ma swoje własne oczekiwania, mamy własne plany, mamy własne marzenia. I dziś Jezus się pyta, czego szukasz? Czego pragniesz? To nie tylko chodzi o nasze uczucia, ale to chodzi o konkretną naszą postawę życiową. Zobaczymy, że z tego co jest zewnętrzne Jezus chce nas zaprosić do swojego domu do wejścia, do wnętrza. Co to znaczy? [To znaczy], że na drodze wiary Jezus chce wejść z każdym i z każdą z nas w osobową relację. Jezus zaprasza nas do swojego domu. Drodzy bracia i siostry, kogo zaprasza się do domu? Do domu nie zaprasza się kogoś obcego. Do domu zaprasza się kogoś bliskiego, kogoś do kogo ma się zaufanie. Dlatego w dzisiejszej ewangelii Jezus traktuje nas jako kogoś bardzo bliskiego, traktuje nas jako swoją rodzinę, zaprasza nas do swojego domu, a w tym domu Jezus nie ma przed nami żadnych tajemnic Zobaczmy, że Ci dwaj uczniowie, którzy poszli za Jezusem i zostali w Jego domu musieli doświadczyć czegoś szczególnego, musieli w tym domu Jezusa doświadczyć czegoś niesamowitego. Dlatego, że po tym spotkaniu w domu Jezusa oni poszli i dali o Jezusie świadectwo. Mówią do Piotra: znaleźliśmy Mesjasza. To jest Pomazaniec Boży. I tego Piotra przyprowadzili do Jezusa.
Bracia i siostry,
Czy my dzisiaj możemy powiedzieć: znaleźliśmy Mesjasza? Czy my dzisiaj przeprowadzamy innych do Jezusa? W świecie, w którym my żyjemy idąc za Jezusem są różne oczekiwania, a Jezus nas zaprasza do swojego domu. Tym domem jest Kościół i to jest miejsce, w którym spotykamy się z Jezusem Chrystusem. Czy my w tym Kościele, w tym domu Jezusa pragniemy uszanować to co jest Jego własnością? A co jest własnością domu Jezusa? Modlitwa, słowo i sakramenty. I teraz zobaczmy w kontekst tego cośmy powiedzieli do tej pory. W kontekst dzisiejszej ewangelii wpisuje się życie sługi Bożego ks. Jana Schneidera. 200 lat od jego narodzin i patrząc znów na jego życie widzimy z jednej strony, że jego życie było na wzór Jana Chrzciciela, który wskazywał na Jezusa: oto Baranek Boży. To było jego życie. Nigdy nie uległ pokusie taniej popularności, żeby zatrzymać na sobie. Oto Baranek Boży. Z drugiej strony był nieustannie uczniem Jezusa do końca życia, który poznawał Jezusa, mieszkał w Jego domu, którym był Kościół i do tego Domu przeprowadzał innych. Urodzony 11. stycznia 1824 roku. 13 stycznia ochrzczony. I zobaczmy, że nie jest to dzieło przypadku: dzisiejsza ewangelia, która mówi o Janie Chrzcicielu, bo przecież duchowym przewodnikiem sługi Bożego księdza Jana Schneidera był właśnie Jan Chrzciciel i z drugiej strony bycie uczniem Jezusa. 1848 rok. Po ukończeniu studiów uniwersyteckich wstępuje do seminarium duchownego i to był właśnie ten moment wzajemnie kierowanych do siebie pytań. Z jednej strony ujrzał Jezusa i poszedł za nim, a Jezus go pytał: czego szukasz? Sługa Boży pytał się [Jezusa], gdzie mieszkasz? Poszedł i zamieszkał z Jezusem, w domu Jezusa Chrystusa. Tym domem stał się Kościół wrocławski. 1 lipca 1849 roku przyjmuje święcenia kapłańskie. Pierwsza msza święta prymicyjna [sprawowana jest] w naszej katedrze wrocławskiej. A później kolejne posługi, miejsca wskazywania na Jezusa Chrystusa. Wiązów. Kościół Matki Bożej na Piasku i wreszcie ta cudowna, piękna świątynia dedykowana Imieniu Jezus. Zobaczymy, że w tych wszystkich miejscach służby w Kościele Jezusowym Chrystusem dał się słyszeć głos gorliwego kapłana, który mówił: znaleźliśmy Mesjasza! To było jego świadectwo życia. To była wizytówka jego wiary. Znaleźliśmy Mesjasza! A ten kto znajdzie Mesjasza nie zatrzymuje Go dla siebie. Przyprowadzał innych do Jezusa. To, co cechowało życie, posługę wiary i powołanie sługi Bożego Jana Schneidera, to mówiąc współczesnym językiem albo językiem Ojca Świętego Franciszka. Duszpasterstwo obecności. On po prostu był. A jak się jest, to się widzi wiele. Sługa Boży Jan Schneider przede wszystkim dostrzegał ludzi ubogich, biednych. A pośród tych ludzi ubogich i biednych szczególne miejsce w jego życiu zajmowały kobiety, które znalazły się w tragicznej sytuacji moralnej. To nie był łatwy czas. Dlatego młody ksiądz Jan Schneider miał przede wszystkim doskonałe rozeznanie sytuacji. Możemy od niego dziś uczyć się jak rozeznawać znaki czasu i jak dawać na nie odpowiedź w świetle Słowa Bożego. Widział bardzo wyraźnie właśnie te problemy związane z sytuacją kobiet i dziewcząt, jakże często wykorzystywanych. Tych problemów było tak wiele, że wiedział doskonale, że sam sobie z tym nie poradzi. Dlatego odpowiadając na natchnienie Ducha Świętego zakłada piękne dzieło pomocy potrzebującym, które dedykuje Najświętszej Maryi Pannie, a potem powstaje Zgromadzenie zakonne sióstr Maryi Niepokalanej. Cóż, można więcej. To jest właśnie uczeń Jezusa Chrystusa. Wskazuje i staje się uczniem. Uczeń, misjonarz. I dziś, gdy patrzymy po dwustu latach na dzieło jego życia, albo na Boże dzieło, w którym Bóg posłużył się sługą Bożym księdzem Janem Schneiderem, widzimy piękno, drogę wiary. Widzimy drogę wiary kapłana wiernego, ale kapłana również doświadczonego wielkim cierpieniem. Kapłana, który był przez wielu niezrozumiany, ale przede wszystkim mamy obraz kapłana, który spotkał Jezusa i poszedł za Nim. Stał się świadkiem Jego obecności. Kapłan, który dał pierwszeństwo Jezusowi Chrystusowi, mówiąc: oto Baranek Boży, idźcie za Nim.
Wobec tak nakreślonego życia, posługi sługi Bożego Jana Schneidera, drodzy bracia i siostry, prośmy Dobrego Boga dziś, w tej świątyni, w której był pasterzem, aby nigdy nie zabrakło ludzi, których życie będzie na wzór sługi Bożego ks. Jana Schneidera opowieścią o Bożym Miłosierdziu, aby nigdy nie zabrakło również kapłanów wiernych, którzy wskazują na Jezusa Chrystusa i idą za Nim. Amen.
O. bp. Jacek Kiciński CMF
Wrocław, 04.01.2024r