Dziękczynna Msza Święta

Dziękczynna Msza Święta

Parafia pw. Świętych Apostołów Mateusza i Macieja w Brzeziu nad Odrą W niedzielę 7.02.2021 o godz. 10.30 w kościele parafialnym pw. Świętych Apostołów Mateusza i Macieja w Brzeziu nad Odrą będziemy dziękować za dar życia, powołania i posługiwania służebnicy Bożej s.M. Dulcissimy Hoffmann SMI. W czasie Eucharystii homilię wygłosi ks. dr Przemysław Krakowczyk SAC.   TV Misericordia Msza Święta będzie transmitowana dzięki uprzejmości Telewizji Internetowej: TV Misericordia https://www.youtube.com/channel/Telewizja Misericordia https://www.youtube.com/channel/UCJdDpDfW-Lvfq0qs44LYDUA   Parafia św. Józefa Robotnika w Świętochłowicach Zgodzie Msza święta dziękczynna za dar s.M. Dulcissimy Hoffmann z prośbą o beatyfikację, będzie sprawowana w niedzielę 7.02.2021 o godz. 07.30 w rodzinnej parafii Oblubienicy Krzyża w Świętochłowicach Zgodzie.   Transmisja z kościoła św. Józefa dostępna na kanale you tube pod adresem: https://www.youtube.com/channel/ZgodaParafia https://www.youtube.com/channel/UCGvPg4_uaYRqXpFDRvoPJUg   Duchowe uczestnictwo   W związku z panującą sytuacją epidemiczną w kraju, zachęcamy Przyjaciół Oblubienicy Krzyża do duchowego uczestnictwa w dziękczynieniu i wspólnej modlitwy. https://youtu.be/thfmnRL7tI8   s.M. Małgorzata Cur SMI
Rekolekcje dla kobiet w Domu Macierzystym we Wrocławiu

Rekolekcje dla kobiet w Domu Macierzystym we Wrocławiu

W trzecią niedzielę stycznia odbyło się skupienie, w kolebce naszego Zgromadzania- w Domu Macierzystym we Wrocławiu, w którym wzięło udział kilkanaście kobiet. Tematem przewodnim była osoba Maryi „Cała piękna i pełna łaski”. Po wezwaniu Ducha Świętego, odśpiewałyśmy jutrznię, która jest „głosem umiłowanej Oblubienicy Chrystusowej”, by uświęcić poranne godziny dnia i uprosić błogosławieństwo dla całego ludu chrześcijańskiego. Pierwsza część skupienia, prowadzona przez s. Agnieszkę Plasło, została poświęcona istocie zawierzenia Maryi i oddania się Jej w „niewolę miłości”. Dla współczesnego człowieka, bycie niewolnikiem może budzić negatywne odczucia, aczkolwiek w rozumieniu chrześcijańskim i duchu traktatu św. Ludwika Marii Grignion de Montforta, niewolnik nie należy do siebie, ma swojego Pana i przez to jest nietykalny, chroniony. Zatem zawierzając się Jezusowi przez ręce Maryi znajdujemy się w bezpiecznej Arce, gdzie Zły nie ma dostępu. Ale oddać się można tylko osobie, którą się zna, ufa i kocha. Dlatego też druga część spotkania była poświęcona przeszkodom, na które napotykamy w relacji z Bogiem i Maryją. Te przeszkody są w nas samych. Jest nią zbytnia koncentracja na sobie i swoich potrzebach, która zamyka nas w egoizmie i pogłębia wady. Alternatywą jest wejście na drogę obumierania, tj „ziarno wpadłszy w ziemię wpierw obumiera, by wydać plon” i wyboru wartości, by zakorzeniły się w nas cnoty. Kolejno zatrzymałyśmy się na relacji z własną matką. Wieź matka- dziecko jest najgłębszą więzią. Często przez trudne relacje z mamą patrzy się na Maryję i w związku z tym, może się Ona wydawać odległa, niedostępna, nieobecna… Relacja z matką przekłada się na różne płaszczyzny relacyjne, np.: przełożony – podwładny, nauczyciel- uczeń, pracodawca- pracownik. Uświadomienie sobie tych mechanizmów, daje możliwość zmiany. Jeśli żyjemy w coraz większej świadomości tego, co w nas się kryje, stajemy się bardziej wolni wewnętrznie. Po spotkaniu formacyjnym dzieliłyśmy się działaniem Słowa Bożego w naszym życiu. Rozważałyśmy Zwiastowanie Maryi wg Ewangelii św. Łukasza. W dalszym programie konferencje wygłosił o. Łukasz Mścisławski OP, który przypomniał, ze jesteśmy dziełem miłości Boga, stworzeni na Jego obraz i podobieństwo, a naszym celem, domem i ojczyzną jest łono Boga Ojca. Podobieństwo człowieka do Boga jest w nas głębsze niż grzech. Wielu ludzi nie odkryło swojej tożsamości i nie wie kim naprawdę jest, jak jest cenny i piękny w oczach Boga. Dlatego na pomoc przychodzi nam Maryja. Jako najbardziej wdzięczne stworzenie, której życie było pieśnią wdzięczności za wielkie dzieła, uczynione przez Boga, zawsze uczy koncentracji na Jezusie i przyjmowania Jego Słowa. Przyjęte Słowo nadaje naszemu życiu właściwy kierunek. Przez całe popołudnie, uczestniczki skupienia miały możliwość przystąpienia do sakramentu pokuty i pojednania, do rozmów oraz adoracji Najświętszego Sakramentu z piękną oprawą muzyczną. Na koniec spotkania, nakarmiłyśmy się Słowem i Ciałem Jezusa podczas Eucharystii. Podczas radosnej agapy podzieliłyśmy się owocami tego dnia, dziękując Bogu za wielkie rzeczy które nam dziś uczynił. Skupienia dla kobiet będą odbywać się cyklicznie, by wchodzić w głąb duchowości maryjnej i oddać się w „niewolę miłości”.   Oto krótkie świadectwa uczestniczek skupienia:   Szczęść Boże. Nazywam się Agata i mieszkam w Łodzi. Dnia 23 stycznia uczestniczyłam w dniu skupienia „Cała piękna i pełna łaski” we Wrocławiu organizowanym przez Siostry Maryi Niepokalanej. Czasami się słyszy że to lub tamto zadziało się przypadkiem i właśnie w taki sposób ja też tam się znalazłam, bo  pojechałam, aby spotkać się z siostrą prowadzącą i dwoma znajomymi bardziej niż dla tematu i skupienia. Takie miałam motywacje. Jednak widzę jak bardzo Pan Jezus chciał abym tam się znalazła. Od jakiegoś czasu przerabiam w sobie temat „relacja z mamą” jaka powinna być? Czym się charakteryzuje? Czego u mnie w rodzinie nie było itd., wiem że pomimo trudności (wychowywał mnie bardziej tata), to jest coś, co muszę przepracować w sobie i nawet za to już się pomału wzięłam. Jadąc na ten dzień skupienia czytałam książkę o tym w pociągu. Jakie było moje zdziwienie kiedy siostra zaczęła o tym SAMYM mówić na konferencji! Aby poznać się bliżej z Matką Bożą to trzeba najpierw przyjrzeć się własnej relacji z mamą. Taki zbieg okoliczności ? Nie sądzę. Pan Bóg się o mnie troszczy i widzę to JEGO prowadzenie mnie. W spokojnej atmosferze i w niewielkim gronie i otwartości pozostałych uczestniczek, dowiedziałam się też jak patrzeć na „potrzeby”, które mnie rozwijają, a które sprawiają, że przechylam się bardziej w stronę egoizmu. Dobrze było tam być, skorzystałam też z rozmowy z kapłanem. Myślę że ten sobotni czas już we mnie procentuje, czekam na kolejne spotkania, bo słyszałam że są w planach.  Agata   „Dla mnie ten dzień skupienia, to był czas łaski... Od początku czułam Bożą Obecność pośród nas i Obecność Maryi... Dla mnie zaczął się proces uzdrawiania relacji z moją mamą, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że tak tego potrzebuje i jaki wpływ ma to na moje życie. Zostałam zachęcona do pracy nad sobą, zdaję sobie sprawę, że to będzie proces, ale ważne, że zostałam do tego zachęcona i wierzę, że Pan Jezus i Maryja pomogą mi. Był to czas dobrych rozmów, bycia w relacji z innym. Rozmowa z Ojcem bardzo dużo mi dała, poczułam jak napięcie schodzi ze mnie. Dobrze jest usłyszeć, że mogę przyjść do Jezusa z tym w czym jestem słaba, sama wychowuję dzieci i chyba wydawało mi się, że muszę z wszystkim dać sobie radę, że nie ma miejsca na słabość. Cała oprawa, przygotowanie było bardzo dobre. Od Sióstr biło takie ciepło, uśmiech sprawiał, że osoby czuły się przyjęte. Dziękuję za pieśni na Adoracji i Eucharystii- dotykały serca, były pięknie przygotowane. Polecam i zachęcam każdego do przeżycia takich dni skupienia, to naprawdę czas Łaski Bożej”. Asia „W dniu 23 stycznia miałam przyjemność uczestniczyć w dniu skupienia we Wrocławiu pt. „Cała piękna i pełna łaski”. Zacznę słowami piosenki, którymi było nam dane zakończyć spotkanie: „Niech nasza droga będzie wspólna Niech nasza modlitwa pokorna Nasza Miłość potężna Nasza Radość Wieczna” Człowiek się zmienia … lata lecą, ale jedno wiem na pewno, gdyby nie siostry prawie 10 lat temu, nie byłoby mnie dziś tutaj… Zaczęłam od czasu, bo to czas pokazuje ile miłości, jest włożone w każde spotkanie 😊. Po całym spotkaniu stwierdzam, że nic się nie dzieje bez przyczyny i tak właśnie jest w dzisiejszych czasach pandemii- człowiek potrzebuje takiej Lampy w postaci sióstr, które pomogą być na właściwej ścieżce. Dzięki s. Racheli oraz s. Agnieszce mamy możliwość iść właściwą ścieżką, za co bardzo im dziękuję 😊. W czasie pandemii odeszłam daleko od Boga i Maryi do tego stopnia, że każdy mały kłopot zwalałam na Nich, myślałam, że mi Ich nie brakuje. Myliłam się bardzo … Brakuje mi Kościoła. Odwagi do podjęcia ryzyka i zaufania na nowo. Poczułam to już na jutrzni. Pierwsze łzy pod powiekami… myśl „co się dzieje?” Spotkanie z s. Agnieszką, które mocno wchodziło w głąb, choć nie każde słowo, które było wypowiedziane mi się podobało, ponieważ pokazywało jak bardzo dużo pracy przede mną, ale także ile już przeszłam… Zakończeniem tego spotkania była praca z Pismem Świętym i dzielenie się słowem Bożym (ŁK 1,26-38) Pan mnie zatrzymał nad moim wewnętrznym monologiem złości i wskazał mi dwa wersety Łk 1,30 „Nie bój się” oraz Łk 1,37 „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Jezus wprowadził spokój oraz poczucie bezpieczeństwa tymi słowami. Bardzo Dziękuję siostrom za możliwość spotkania, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim duchowo.” Karina   „Dzień skupienia, był pięknym czasem zasłuchania się w siebie. W ciszy przed Panem Jezusem mogłam przyjrzeć się swojemu sercu, swoim pragnieniom. Maryja szczególnie w tym czasie dała odczuć swoją obecność, bliskość. Dzięki treścią przekazanym nam przez s. Agnieszkę i o. Łukasza odkryłam Maryję  na nowo jako Matkę”. Julia „Myślę, że po dniu skupienia jeszcze wszystko mi się układa zarówno w głowie jak i sercu i że owoce będą bardziej widoczne z czasem, jednak jestem przekonana, że na pewno będą, ponieważ było dość sporo walki duchowej przed i w trakcie spotkania.  Podczas konferencji dowiedziałam się ciekawych rzeczy, co ma wpływ na naszą kobiecość i relację z Maryją, ale i również z ludźmi, z którymi spotykamy się na co dzień. Przypomniało mi także, że wszystko co się dzieje w naszym życiu ma sens i że Pan Bóg czuwa nad wszystkim, a to, co zostało zawierzone Maryi nie zginie na wieki.  Odbyłam bardzo ważną dla mnie rozmowę z siostrą Agnieszką, po której poczułam pokój serca i jeszcze większe pragnienie budowania głębokiej relacji z Jezusem.  Bóg zapłać za tą piękną i ważną inicjatywę :)” Magda  
KRÓTKI OPIS POSŁUGI ZMARŁEJ SIOSTRY MATKI INNOCENCJI W TANZANII

KRÓTKI OPIS POSŁUGI ZMARŁEJ SIOSTRY MATKI INNOCENCJI W TANZANII

W latach 70-tych Zgromadzenie Sióstr Maryi Niepokalanej otworzyło placówkę misyjną w Tanzanii, w regionie Lindi, w dystrykcie Nachingwea, w parafii Kilimarondo. Siostry prowadziły różnorodną działalność apostolską zgodną z charyzmatem Zgromadzenia. Matka Innocencja była bardzo zaangażowana w pomoc dziewczętom i matkom, ale także skupiła się na opiece nad dziewczętami. Jedną ze wspaniałych inicjatyw, jakie prowadziła, było założenie grupy maryjnej, do której pod jej przewodnictwem dołączyło wiele dziewcząt. Byłam jedną z tych dziewczyn. Grupa ta pomagała dziewczętom uczyć się różnych duchowych rzeczy, ale Matka Innocencja wykorzystywała te spotkania także, aby dać nam podstawy do codziennego życia i nauczyć nas wielu rzeczy. W ten sposób uczyła nas modlitwy, miłości i różnych umiejętności życia codziennego, takich jak szycie, ogrodnictwo, sport, rolnictwo, higiena. Podczas swojego życia w Tanzanii, Matka Innocencja pomogła wielu dziewczętom w wielu kwestiach związanych z edukacją, wiele dziewcząt zostało przez nią wykształconych i miało możliwość pracy w różnych dziedzinach, takich jak zdrowie, edukacja, gastronomia, między innymi; ja również byłam uczona przez Matkę Innocencję od przedszkola do czwartej klasy, a obecnie pracuję jako urzędnik państwowy w departamencie edukacji w Tanzanii. Matka Innocencja potrafiła pomagać ludziom z różnymi problemami, także chorym i niepełnosprawnym. Oprócz tego, co robiła dla dziewczynek, założyła przedszkole, gdzie małe dzieci uczyły się za darmo i przyjmowała wszystkie dzieci bez wyjątku. Swoją miłością wykształciła dzieci, uszyłyśmy im piękne mundurki, dostały dobre jedzenie, kaszę, mleko i pszenicę, ale także gdy były chore, dobrze je leczyła. Matka Innocencja uwielbiała przebywać z dziewczynkami przez cały czas i rozmawiać z nimi, w każdą niedzielę popołudniu chodziłyśmy z nią w góry, aby razem spacerować i śpiewać, byłyśmy bardzo szczęśliwe, bo uczyła nas miłości. Chodziliśmy również do szpitala, aby odwiedzać pacjentów i przynieść im drobne upominki. Matka Innocencja uwielbiała rozmawiać z innymi, poznawać tanzańską kulturę, na przykład, lubiła nosić kitenge (typowy strój dla tanzańskich kobiet), kiedy pracowała lub podróżowała, lubiła jeść tanzańskie jedzenie, takie jak owsianka, ugali, szpinak, okra, itp. To nie było wszystko. Matka Innocencja otworzyła również ośrodek, w którym uczyła młode dziewczęta dobrych manier i etykiety. Uczyła ich modlitwy, uprzejmości i szacunku, a także zasad kultury afrykańskiej, gdyż sama wiele z niej już poznała i zrozumiała. Założyła również ośrodek dla dziewcząt, które chciały zostać zakonnicami. Ośrodek został założony 8 grudnia 1987 roku, a dziewczęta zaczęły w nim oficjalnie uczestniczyć. Wszystko to było wysiłkiem Matki Innocencji, aby pomóc dziewczętom w Tanzanii i dać im przyszłość. Matka Innocencja, która wychowała nas jako swoje dzieci, zdołała dać nam solidne podstawy do życia, którymi żyjemy do dziś. To, czego się od niej nauczyliśmy, żyje w nas dalej. Jest tak wiele rzeczy, które zrobiła w Tanzanii w ciągu swojego życia, ale nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Na przykład, Matka Innocencja nauczyła nas również dekorować kościół i organizować nabożeństwa. Bardzo nas kochała, dawała nam drobne prezenty, ubierała nas, dawała nam wszystko, czego potrzebowaliśmy, jak ubrania, buty itp. Nie tylko to, ale w rejonie misji Kilimarondo zbudowała piękne budynki, które do dziś służą między innymi jako domy opieki, założyła duże gospodarstwa rolne, które do dziś są wykorzystywane przez wspólnotę. Nie zapomnimy s. Innocencji, ponieważ dużą część jej życia w Afryce / Tanzanii stanowiła pomoc ludziom z różnymi problemami i tworzenie lepszych podstaw do życia materialnego i zakonnego dla dziewcząt. Z tej okazji chciałabym złożyć wyrazy współczucia wspólnocie Sióstr Maryi Niepokalanej i wszystkim, którzy znali Matkę Innocencję. Dziękujemy Bogu za wszystko, za dar s. Innocencji, bo my kochaliśmy ją, naszą drogą Matkę, ale Bóg kochał ją bardziej. NIECH JEJ DUSZA SPOCZYWA Z BOGIEM W DOBRYM MIEJSCU W RAJU, AMEN. JESTEM MARY CHAKALE, JESTEM JEDNĄ Z DZIEWCZYNEK WYCHOWANYCH PRZEZ MATKĘ INNOCENCJĘ, BARDZO KOCHAŁAM MOJĄ MATKĘ I ZAWSZE BĘDĘ O NIEJ PAMIĘTAĆ W MODLITWIE. (Na zdjęciu Mary Chakale z czasu posługi s. Innocencji w Tanzanii)
Zmarła wieloletnia misjonarka S.M. Innocencja

Zmarła wieloletnia misjonarka S.M. Innocencja

Siostra Innocencja była jedną z założycielek naszych misji w Tanzanii. Poniżej przedstawiamy życiorys, który s. Innocencja napisała kilka lat temu. „Do Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej wstąpiłam w Katowicach w 1963 r, obłóczyny miałam16.08.1964 r. we Wrocławiu. Pierwsza Profesja 08.12.1966 r. we Wrocławiu. Pierwsza moja praca w Kurii jako sekretarka Biskupa Bednorza. W tym czasie również chodziłam do trzyletniej Szkoły Katechetycznej. Praca w biurze nie dawała mi satysfakcji i podjęłam ten trud z nadzieją o zmianie pracy. To się stało choć nie było łatwo, bo Biskup nie chciał mnie zwolnić. Z wielką radością poszłam uczyć dzieci do Brzezia, to był mój żywioł i z radością zbliżałam dzieci do Boga. W roku 1971,08.12 złożyłam wieczne śluby zakonne. Brzezie to jak drugi mój dom. Pracując wśród Was uczyłam się dorastać do miłosierdzia. Zacne Omy i Starki swym życiem otwierały mi drogi do przyszłości. Ucząc dzieci poznawałam nie tylko ich, ale i rodziny. Pobyt tutaj przygotowywał mnie na wyjazd na misje i tak się stało. W roku 1972 wyjechałam do Tanzanii, w inny świat który mnie nie przestraszał. Początki były trudne. Nieznajomość języka hamowało działalność. To pierwsza praca siadając z dziećmi na schodach przed domem, a one były nauczycielami. Wszędzie chodziłam z kartką i długopisem zapisując słowa. I tak szła nauka w tempie przyśpieszonym. Na moją korzyść szybko się nauczyłam mówić. Masa dzieci przychodziła codziennie, więc ksiądz powiedział, że otworzymy przedszkole. I tak się stało, na wielkim placu przed domem zbierały się dzieci. Było wesoło, śpiewy, zabawy i inne zajęcia radowały dzieci. Potem zaczęliśmy budowę przedszkola i szukania starszych dziewczynek do pomocy, udało się. Praca kwitła i wydawała owoce, dzieci zdobywały kulturę i wychowanie religijne. Z polecenia Biskupa doszła praca wśród kobiet katolickich, zakładania kółek pomocy domowych, uczenie higieny, gotowania, szycia, uprawa ogrodów warzywnych i kultura. Było to piękne, ale trudne językowo. Przyszedł czas, że udało mi się ukończyć kurs języka suahili nad Jeziorem Wiktoria i problem się rozwiązał. Mimo innych zajęć zaczęłam uczyć dzieci w szkole religii. Początki są zawsze trudne, ale ich się nie bałam. Zaczynaliśmy różne budowy, internat dla dziewcząt, dom dla kobiet, miałyśmy dużo pola uprawnego. Przyswajaliśmy gotowania w naszym stylu, hodowla i tak rok za rokiem było lepiej. Kochałam dzieci i tych ludzi i tam zostawiłam cząstkę prawdziwej miłości. Wiedziałam, że jestem potrzebna ,razem z nimi doznałam uczucia głodu i radości. Dziś w Tanzanii mamy nasze czarne Siostry, a ja jestem z nimi swą modlitwą i różnymi gestami pomocy. W Tanzanii byłam 21 lat, wróciłam gdyż różne dolegliwości nie pozwalały być dłużej. Po powrocie wróciłam do Brzezia, pracowałam w zakrystii i przygotowywałam małe dzieci do Wczesnej Komunii Świętej. Było cudownie. Po upływie czasu poszłam do Gorzowa do Kurii Biskupiej na przełożoną, po kilku latach do Studzianny w tym samym charakterze. Byłam w Domachowie, Strzybnicy, a teraz jestem w Brennej Leśnicy. Brenna jest piękna, pracujemy z młodzieżą i ludźmi, którzy przyjeżdżają wypocząć, mamy miejsca, zapraszam.” Z Brennej, Siostra Innocencja ze względu na ciężką chorobę wymagającą opieki, została przewieziona do Domu Prowincjalnego we Wrocławiu. Pan wziął Ją do siebie dnia 26 stycznia 2021r. Pokój Jej Duszy
MAŁA WSPÓLNOTA CHRZEŚCIJAŃSKA I SAKRAMENT W AFRYCE

MAŁA WSPÓLNOTA CHRZEŚCIJAŃSKA I SAKRAMENT W AFRYCE

Przede wszystkim lepiej znać tło. Co to jest wspólnota chrześcijańska? Jest to więź i solidarność, które dzielą ze sobą rodziny, aby pomagać sobie we wszystkich sytuacjach, takich jak problemy i radości, życie chrześcijańskie w miłości, pokoju i pokorze we wspólnotach (Dz 2, 42-47). Kościół w Afryce, zwłaszcza w krajach AMECEA (kraje południowe i wschodnie), opracował system ułatwiający ewangelizację. Mianowicie, aby zaangażować chrześcijan w okolicy poprzez działalność apostolską i pozwolić im uczestniczyć w posługach Kościoła. Zaczyna się od małych grup, a nawet pojedynczych rodzin. Kiedy mówimy o potrzebach małych wspólnot rzymsko-katolickich, uwzględniamy sakramenty i inne potrzeby wiary. Jest kilka wskazówek, za którymi należy podążać: po pierwsze, zainteresowani wierzący, którzy chcą służyć, powinni skontaktować się z liderami małej wspólnoty, aby zobaczyć, jakie są potrzeby; Po drugie, przedstawiają się proboszczowi i innym przywódcom kościoła w liście polecającym. To standardowy sposób na poznanie liderów, podopiecznego i ich potrzeb. Dlatego katecheci i odpowiedzialny kapłan mogą potwierdzić, czy wiara i obrzędy Kościoła były przestrzegane i czy współpraca jest korzystna dla lokalnej wspólnoty. W takim przypadku zainteresowani mogą pomóc w udzielaniu i przyjmowaniu sakramentów oraz innych ważnych posług we wspólnocie. To jest dobry model ewangelizacji dla ludu Bożego. Z mojego doświadczenia ewangelizacyjnego wynika, że ​​ten model małej wspólnoty jest wspaniałym sposobem, aby pomóc całemu ludowi Bożemu i lokalnej społeczności, a także przygotować uczniów i katechetów do nauczania I przygotowywania do sakramentów. Na szczęście był tego dobry przykład na przełomie 2020-21 r. Mieliśmy 110 uczniów, którzy przyjęli pierwszą Komunię Świętą. Sr Teresia Mgwilanga
Być jak Henoch

Być jak Henoch

„I żył Henoch w zażyłości z Bogiem. Potem zniknął, bo Bóg go zabrał.” (Rdz 5,24). Dosłowne tłumaczenie tego tekstu brzmi: „Henoch chodził z Bogiem, a potem go nie było, gdyż zabrał go Bóg.” „…chodził z Bogiem…”, no właśnie. Tylko co to dla mnie tak właściwie oznacza? Otóż w ostatnim czasie, to krótkie wyrażenie stało się podstawą mojej relacji z Jezusem, bo odkrywam piękno trwania nieustannie w Jego obecności. Niby jest to oczywista oczywistość dla siostry zakonnej, ale szczerze muszę przyznać, że u mnie nie zawsze tak było. Chodzi mi tu, rzecz jasna, o świadomość jego nieustannej obecności, nie na bazie lęku i poczucia osaczenia. Wręcz przeciwnie - na bazie wolności i rozbudzonego pragnienia „życia w obfitości”. To „chodzenie z Bogiem” cechuje prostota wyrazu, prostota gestów. Dla mnie trwać w Jego obecności oznacza np. brak podziału czasu w ciągu dnia na kawałki typu: teraz czas na pracę, teraz na modlitwę, a teraz „dla siebie” itp. Kawałkowanie mojego życia groziłoby przecież ryzykiem, że nie wszędzie będę Go chciała zaprosić…bo uznam, że jakaś cząstka mojego świata nie jest wystarczająco „święta”, aby przyjąć Jego obecność. Ale to przecież On uświęca swoją OBECNOŚCIĄ. I ja już tak dzielić nie chcę. A przede wszystkim mam świadomość, że On tego nie chce. On natomiast chce dzielić ze mną każdy czas…dosłownie. Przy tej okazji zdradzę mój, może trochę śmieszny, zwyczaj picia herbaty. Kiedy okoliczność sprawia, że robię to sama (czego generalnie nie lubię) to nakrywam dwa kubki i zapraszam Jezusa. Czasami pijemy w milczeniu, ale najczęściej On po prostu słucha…i to wystarczy. Może dziwne lub banalne, ale taki gest bardzo mi pomaga przypominać sobie samej, że czas należy do Niego. A skoro poskąpiłabym Mu teraz 15 minut przy kubku herbaty, to co ja z Nim będę robić całą wieczność? J Poczucie bycia nieustannie przed Bożym Obliczem pomaga, gdy przychodzą pokusy. Łatwiej i szybciej zreflektować się wtedy i zapytać Jezusa: „Czy Tobie podoba się to, jak postąpiłam?” „Chodzenie z Bogiem” to też podstawa uważnego i prostego życia, życia teraźniejszością. Jeśli chodzę „za rękę” z Bogiem to jestem skoncentrowana na znakach Jego obecności w moim życiu, w świecie mnie otaczającym. Nie trzeba mi wtedy wielości rzeczy, przeżyć, tłumu ludzi wokół. Wręcz przeciwnie - umiem „poprzestać na małym”, bo mam JEGO przy sobie…a więc mam wszystko (nie próbuję się karmić byle czym kiedy mam przy sobie SENS). No i żyję teraźniejszością, bo to w niej jest Bóg (nie w rozpamiętywaniu przeszłości i nie w zamartwianiu się o jutro). Co jakiś czas zadaję sobie pytanie, takie weryfikujące i ustawiające mnie do duchowego pionu: czy po mnie widać, że moje serce jest rzeczywiście już zajęte? (tzn. czy jestem rzeczywiście oblubienicą?, czy jest wiadome, że ja już z Kimś „chodzę”?, czy poza habitem jest we mnie rozpoznawalny znak bycia „kobietą Boga”?). Moje odpowiedzi bywają bolesne, ale pomagają wracać na wspólnie z Nim wydeptaną ścieżkę. „Przez wiarę zabrany został Henoch, aby nie oglądał śmierci i nie znaleziono go gdyż zabrał go Bóg. Zanim jednak został zabrany, otrzymał świadectwo, że się podobał Bogu.” (Hbr 11,5) O, jak bardzo chciałabym też otrzymać takie świadectwo od Boga… s. Franciszka Jarnot