NASZE ŻYCIE WSPÓLNOTOWE

NASZE ŻYCIE WSPÓLNOTOWE

Jedność, miłość, harmonia w naszej wspólnocie trzech sióstr. Żyjemy w jedności, każda z nas troszczy się o siebie nawzajem, jako jedna rodzina jesteśmy zjednoczone słowami naszego Założyciela: “Żyjcie w jedności I miłości, czyńcie miłosierdzie”. W ciągu tych dwóch lat, które przeżyłam w tej wspólnocie, nauczyłam się wielu dobrych rzeczy od moich współsióstr, które przyjęły mnie z miłością i chętnie uczyły mnie tego, co robią dla misji naszego Zgromadzenia. Pomimo trudności językowych, język miłości jednoczył nas bardziej niż język słów, w naszej wspólnocie każdy otwiera swoje serce dla innych i każdy odpowiada za drugiego. Kiedy któraś z nas urazi drugą, natychmiast przepraszamy, zanim zajdzie słońce. Codziennie mamy czas na modlitwę i adorację, wspólne posiłki, rekreację i medytację. Odwiedzamy też bezdomnych na ulicach i rozmawiamy z nimi, a oni są bardzo szczęśliwi, gdy widzą siostry odwiedzające ich i rozmawiające z nimi. Również tutaj w domu mamy kobiety i dzieci, z którymi rozmawiamy i wspólnie obchodzimy urodziny i święta każdej z nas, a czasami modlimy się z nimi na Mszy św. w naszej małej kaplicy w domu. Ze względu na naszą jedność czujemy, że rodzice i krewni każdej z nas są braćmi i siostrami całej wspólnoty. Drogie siostry, żyjmy razem w miłości i pokoju. S.M. Helena Chialo
Żywa jedność w różnorodności

Żywa jedność w różnorodności

Świadectwo tanzańskiej siostry w Niemczech Kiedy 8 lat temu przyjechałam do Niemiec, byłam bardzo szczęśliwa, ponieważ chciałam pomóc moim siostrom. Ale najpierw musiałam się wiele nauczyć: języka, kultury, ludzi… Początki były bardzo trudne. Ale krok po kroku robiło się lepiej. Na przykład, miałam duże problemy z opanowaniem języka niemieckiego, ale dzięki ogromnej cierpliwości i praktyce mogę teraz mówić. Jestem za to bardzo wdzięczna, szczególnie za pomoc i cierpliwość, jaką otrzymałam od sióstr i wielu ludzi tutaj w Niemczech. Wiele sióstr w Niemczech jest w podeszłym wieku, a oprócz tego wiele z nich jest chorych, więc potrzebują pomocy i wsparcia. Ale siostry mimo to bardzo pragną zrobić wiele rzeczy same lub pomóc jedna drugiej. Mogę się tego uczyć od moich sióstr tutaj w Niemczech, że moje powołanie jest tak samo wartościowe także w podeszłym wieku – ono się tylko pogłębia i umocnia z biegiem życia. Siostry wstają codziennie rano i przychodzą do kaplicy, mimo że ich zdrowie nie jest tak dobre. Kochają życie we wspólnocie i trzymają się tego tak długo, jak mogą. Daje mi to odwagę i siłę, by mieć czas dla sióstr, by ich słuchać, by traktować je z uznaniem i szacunkiem i by pomagać im, gdzie tylko mogę. Dziękuję wszystkim siostrom za miłość, jaką mi okazały. Niech Bóg im błogosławi. S.M. Bakhita
Wybór

Wybór

O wyjeździe do Jaszkotla zdecydował Bóg. Znowu było inaczej niż myślałam czy zaplanowałam. A mianowicie. Po doświadczeniu pracy w naszym Domu Pomocy Społecznej w Żernikach prosiłam Pana Boga by uchronił DPS w Nysie przed pandemią. To była czysto egoistyczna myśl ponieważ DPS w Nysie jest mi drogi i z radością w sercu wspominam pracę tam. Jednak wiedziałam, że gdy zadzwoni siostra Samuela, obecna Dyrektorka tego Domu nie odmówię pomocy a wiedziałam już na czym polega taka praca. I stało się Siostra Samuela zadzwoniła… A ponieważ byłam już trochę nastawiona i przygotowana na taką informację wiedziałam co mam robić. Uzgodniłam tylko z Moją Siostra Przełożoną, że wcześniej jeszcze pojadę do domu Sióstr w Nysie, a potem już podejmę pracę w DPS. Cóż za radość mnie spotkała, gdy na miejscu już w Nysie otrzymałam informację, że siostra Dominika też się pakuje i będzie ze mną. Byłam spokojna. Będzie Dominika, jest siostra Samuela, siostra Anna, znam Dom, znam chłopaków ufff…, odetchnęłam. Odetchnęłam bardziej jeszcze, gdy w następnym dniu siostra Samuela oświadczyła że dali radę, nie potrzebna jest już nasza pomoc w pracy z chorymi chłopakami. Tego samego dnia, jeszcze wieczorem zadzwonił telefon. Od siostry Prowincjalnej… OOO pierwsza moja myśl „gdzie jeszcze mamy DPS?” Nie DPS a ZOL w Jaszkotlu. Krótka wiadomość porozumiewawcza już tylko do siostry Dominiki - „Jedziemy?” „Jedziemy”! Bóg tak chciał … Tego byłyśmy pewne… Ale zawsze po coś… A po co? Pojechałyśmy, co udało się nam zrobić, zrobiłyśmy i wróciłyśmy. Przestrzeń zaledwie kilkunastu dni… A tak wiele się zadziało… We mnie samej szczególnie! W moim sercu, sumieniu, w moim postrzeganiu… Bóg tak chciał, „wybrał…” abym i ja umiała „wybierać…” zawsze po coś, ostatecznie dla mnie… Otrzymałam stokroć więcej. Cóż takiego więc Bóg mógł mi dać przez taki króciutki pobyt pośród dzieci. Dzieci, które są bardzo chore, a jedocześnie bardzo szczęśliwe. Cierpiące, a jednak uśmiechnięte. Poranione, a jednak pełne ufności… Czasem gdy miałam chwilkę wolną w pracy, brałam jakieś dziecko na ręce i spacerowałam z nim gadając coś bez większego sensu do nich. Ale często też wtedy po prostu przytulałam te dzieci i myślałam wtedy o ich rodzicach. Myślałam różnie… czasem tylko z wyrzutami… Patrzyłam w ich oczy… Jak bym chciała sfotografować je… zachować w pamięci… zostawić sobie… Wróciłam do domu. Poprosiłam o chwilę czasu tylko dla mnie. Chciałam odpocząć… Ale to nie tylko o odpoczynek chodziło, jak się ostatecznie okazało. Spotkałam się ze sobą samą. Usłyszałam cicho, a potem głośno i co raz głośniej… Czemu one ich nie chcą… Ja chcę Jaśka, Mateuszka… itd. JA CHCĘ! To nie tak Boże. One nie chcą… z miliona różnych przyczyn. A ja… Macierzyństwo to jeden z najcudowniejszych Darów Boga… to jakaś forma Boskości w kruchym człowieku. Ja zrezygnowałam… oddałam… wybrałam… kilkanaście lat temu. Co mogłam wiedzieć o tym mając dwadzieścia lat. Teoretycznie tylko. Prawdziwy wybór nie zakaz przyszedł - dopiero teraz. Wybór Życia dla Życia… Te małe istotki chore, zostawione są dziś dla mnie… Są dla mnie dziś moim macierzyństwem i modlitwą. One są… jak perły dla świata. Dom w Jaszkotlu, Dom w Żenikach, Nysie i każdy inny nasz dom, gdzie mamy obok siebie osoby chore, pozostawione, oddane nam, to enklawy dobra w tym świecie gdzie „wybór, a nie zakaz” brzmi dla mnie inaczej. S.M. Daniela Gumienna
Słodki Kubek

Słodki Kubek

„Jakże byłoby pięknie, gdyby każdy z nas mógł wieczorem powiedzieć: dzisiaj zrobiłem gest miłości wobec drugiego” Papież Franciszek Podczas gdy świat ogarnięty jest pandemią, gdzie słyszymy  nieustanie o obostrzeniach a statystyki biją kolejne rekordy, postanowiłam skierować apel do znajomych na portalu społecznościowym Facebook i zaprosić ich do akcji „Kubek pełen słodkości”. Od wielu lat pracuję w Domu Pomocy Społecznej w Raciborzu, gdzie przebywa 170 Mieszkańców psychicznie i nerwowo chorych. Mieszkańcy od lutego mają  zakaz  wyjścia z domu,  utrudnione są również odwiedziny najbliższych. W listopadzie nasz dom „odwiedził” Covid. To sprawiło, że w mojej głowie zrodził się pomysł aby ten  „SŁODKI  KUBEK” umilił  święta Bożego Narodzenia, osłodził życie, sprawił wiele radości i pokazał Mieszkańcom, że ktoś o nich pamięta  w tak trudnych pandemicznych czasach. Akcja już w pierwszych dniach została przyjęta z wielkim zainteresowaniem i byłam pewna, że   będzie miała szczęśliwy finał. W drugim tygodniu Adwentu mieliśmy już  pierwsze kubeczki - a nawet  świąteczne paczki.  Byłam wzruszona, że do akcji przyłączyło się tylu ludzi od dzieci z przedszkola i szkoły, przez studentów, grupy parafialne, pracowników urzędów i po prostu naszych Przyjaciół. Z ogromnym wzruszeniem przyjęłyśmy  dwie  duże  paczki z naszego Ośrodka z Klenicy jak również od Sióstr  i Przyjaciół z Wrocławia – Żerniki. Takiego finału nikt z nas się nie spodziewał zebrałyśmy 748 kubków! Życzliwość i ofiarność była tak wielka, że podzieliłyśmy się kubeczkami z innymi Placówkami: SPOKOJNA PRZYSTAŃ - Dom Pomocy Społecznej Baborowie
  • Dom Matki „Maja” w Raciborzu - Miedonia
  • DPS w Gorzycach przez kontakt z P. Sylwią z Pstrążnej,
  • Stowarzyszenie Przyjaciół Człowieka "Tęcza"
  • Stowarzyszenie Otwarte Serca Dzieciom w Kuźni Raciborskiej, Samborowicach, Cyprzanowie
  • Świetlica Ziarenko w Branicach
  • Dom Pomocy Społecznej prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi w Kietrzu
  • Wielofunkcyjna Placówka Opiekuńczo - Wychowawcza w Pogrzebieniu
Pragnę również podziękować mojej Wspólnocie a szczególnie s. Partycji za zaangażowanie i wsparcie tego ogromnego pola dobroci. Można było  w oczach Mieszkańców zobaczyć w święta wzruszenie, że jest ktoś, kto o nich pamięta. W drugiej połowie stycznia zostanie odprawiona Msza św. za dobrodziejów naszej adwentowej przygody… S. Joanna
Tota Tua Maryja!

Tota Tua Maryja!

Wszystko zaczęło się na spotkaniu wspólnotowym przed adwentem. Jedna Siostra mówi: „…zróbmy coś dla Maryi”, to jakoś mocno korespondowało z moim pragnieniem, aby odprawić 33 dniowe rekolekcje we wspólnocie i oddać się w niewolę Jezusowi przez ręce Maryi, jak proponuje św. Ludwik Maria Grignion de Montfort. I tak się stało, wspólnotowo, ale indywidualnie, kto miał też takie pragnienie 29 listopada rozpoczął rekolekcje, w których pomagał nam ks. Marcin Modrzyński  swoimi rozważaniami.(por. Jedno Serce 33 dni z Maryją do Jezusa). Dzielimy się kawałkiem dzisiejszego nabożeństwa… „Niepokalana Maryjo, Oblubienico Ducha Świętego, pozdrawiamy Ciebie i chwalimy Owoc Twojego Łona. Przychodzimy Maryjo do Ciebie po 33 dniach rekolekcji, aby Ci powiedzieć : Tota Tua, cała Twoja. Arko Przymierza, w Twoim Sercu chcemy się ukryć, bo Ono jest najbezpieczniejszym miejscem, gdzie Szatan nie ma dostępu. W Twoim Łonie schować, abyś rodziła nas na nowo, do nowego życia. Maryjo przez akt oddania się Tobie, chcemy powiedzieć, że ufamy… oddając Ci wszystko, wierzymy, że Ty jako najlepsza Matka, zatroszczysz się o każdą naszą potrzebę, a przede wszystkim o to, abyśmy były do Ciebie podobne i abyśmy wiernie wypełniły Wolę Bożą i nie straciły życia wiecznego. Maryjo, Matko pięknej i czystej miłości, chcemy wszystko czynić z Tobą, przez Ciebie i w Tobie, abyś Ty była bardziej znana i kochana, aby Twoje Niepokalane Serce zwyciężało! Maryjo, jako Wspólnota, ale też, ale też, każda z nas osobno chce przynieść Ci akt zawierzenia i przyjąć od Ciebie białą różę, symbol czystości i piękna, pokory i wierności, symbol łaski, którą nam wypraszasz, abyśmy wytrwały na drodze, którą kroczymy i dzisiaj w pewnym sensie, którą na nowo rozpoczynamy. Tota Tua Maryja! Cała Twoja! S.M. Agnieszka Plasło