lis 3, 2026 | CHLEB POWSZEDNI
Święty Karol Boromeusz, biskup, środa 31. tygodnia okresu zwykłego, Ewangelia: Łk 14,25-33
W dzisiejszej Ewangelii Jezus oświadcza: „Kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za mną, nie może być moim uczniem”. Słowa te zachęcają nas do uznania krzyża za największy wyraz miłości Bożej i podstawową wartość naszego uczniostwa. Cenić krzyż ponad wszystko inne oznacza przedkładać miłość Chrystusa nad wszelkie przywiązania, ambicje i osobiste interesy. Krzyż nie jest jedynie symbolem cierpienia; jest objawieniem miłości, która oddaje wszystko, niczego nie zatrzymując. Jezus nie prosi nas, byśmy odrzucili nasze rodziny, obowiązki czy dobroć życia, ale byśmy je kochali w świetle Jego własnego całkowitego oddania się. Niesienie naszego krzyża nie oznacza poszukiwania cierpienia ani biernego akceptowania niesprawiedliwości. Oznacza raczej pozostawanie wiernym miłości, prawdzie i dobru, nawet gdy wymagają one ofiary. Święty Karol Boromeusz głęboko to rozumiał. Jako biskup przyjmował osobiste poświęcenia, trudności duszpasterskie i niebezpieczeństwa związane z dżumą, aby służyć powierzonej mu ludności. Jego życie przypomina nam, że krzyż staje się cenny nie dlatego, że cierpienie jest pożądane, ale dlatego, że miłość nadaje ofierze sens. Jezus prosi nas również, abyśmy oszacowali koszt bycia uczniem, przypominając nam, że podążanie za Nim wymaga świadomego i hojnego zaangażowania. Kiedy Krzyż staje się naszą najwyższą wartością, sukces nie jest już mierzony jedynie tym, co zyskujemy, ale tym, jak wiernie kochamy. Krzyż uczy nas, że największym osiągnięciem w życiu nie jest posiadanie wszystkiego, ale gotowość do oddania wszystkiego dla tego, co naprawdę ma znaczenie. Zastanówmy się: czy cenię Krzyż Chrystusa ponad mój osobisty komfort, ambicje i przywiązania, pozwalając, by Jego ofiarna miłość kierowała moimi wyborami i nadawała sens poświęceniom w moim codziennym życiu?
Don Giorgio
lis 3, 2026 | AKTUALNOŚCI
Z Tanzanii napływają wiadomości o kolejnych krokach w rozwoju Regionu i formacji naszego Zgromadzenia. Wczoraj, 2 listopada, Matka Generalna, w ramach swojej wizyty w Tanzanii, odwiedziła dom w Nanjota. Miejsce to tętni młodym życiem zakonnym, będąc domem formacyjnym dla naszych kandydatek oraz postulantek, których jest obecnie 14. Wizyta stała się okazją do wspólnego dziękczynienia za widoczne owoce rozwoju tutejszej placówki, zarówno na polu materialnym, edukacyjnym jak i duchowym. Jednym z punktów wizyty Matki Generalnej były odwiedziny w nowo wybudowanej bibliotece, która w sierpniu została oficjalnie oddana do użytku Sióstr i formujących się dziewcząt. Nie będzie to tylko miejsce edukacji katechetycznej. Plany związane z tym miejscem sięgają dalej. W najbliższej przyszłości nowa przestrzeń posłuży również jako miejsce szkoleń komputerowych dla naszych kandydatek. Zgromadzenie pragnie w ten sposób wyposażyć młode Siostry w cyfrowe kompetencje niezbędne we współczesnej pracy ewangelizacyjnej i edukacyjnej. Wizyta zbiegła się w czasie z ważnym wydarzeniem o charakterze diecezjalnym. W Nanjota miał miejsce końcowy egzamin diecezjalny, który oficjalnie podsumował dwuletni cykl kształcenia w szkole katechetycznej. Naukę ukończył pierwszy rocznik kursu zainicjowanego przez nasze Zgromadzenie. W pierwotnych planach kursy katechetyczne były przeznaczone wyłącznie na użytek wewnętrzny – jako element formacji naszych postulantek i kandydatek. Pan Bóg miał jednak szerszy plan wobec tego dzieła. Z biegiem czasu, widząc ogromne pragnienie i potrzeby lokalnego Kościoła, szkoła otworzyła swoje drzwi dla osób z zewnątrz, które również chciały pogłębić swoją wiedzę teologiczną i przygotować się do posługi. Dzięki zaangażowaniu Sióstr, lokalny Kościół zyskał nową grupę dobrze przygotowanych katechetek i katechetów, gotowych do dzielenia się wiarą w tamtejszych wspólnotach parafialnych.
Nanjota to dopiero początek intensywnego czasu, jaki Matka Generalna spędza wśród Sióstr w Afryce. Jej podróż po Regionie Tanzanijskim wciąż trwa, a kalendarz kolejnych dni jest wypełniony wykładami i spotkaniami z Siostrami.
lis 2, 2026 | CHLEB POWSZEDNI
Wtorek 31. tygodnia okresu zwykłego, św. Marcin de Porres, zakonnik, Ewangelia: Łk 14,15-24
W dzisiejszej Ewangelii Jezus opowiada przypowieść o wielkiej uczcie, na którą zaproszeni goście zaczynają szukać wymówek. Jeden kupił pole, inny woły, a jeszcze inny właśnie się ożenił. Żadna z tych czynności nie jest sama w sobie zła, ale ich błędem jest pozwolenie, by dobre rzeczy miały pierwszeństwo przed największym dobrem: odpowiedzią na Boże zaproszenie. Ta przypowieść przypomina nam, że nasze wybory ujawniają nasze priorytety. Często twierdzimy, że Bóg jest ważny w naszym życiu, jednak nasze codzienne decyzje mogą mówić co innego. Obowiązki, relacje, praca, dobra materialne i osobiste ambicje mogą stopniowo zajmować miejsce, które należy się Jemu. Uczynienie Boga naszym priorytetem nie oznacza zaniedbywania innych obowiązków; oznacza to pozwolenie, by nasza relacja z Nim nadawała sens, kierunek i wartość wszystkim innym sprawom. Kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu, stajemy się bardziej wierni w wypełnianiu naszych obowiązków, bardziej hojni w naszych relacjach i bardziej wyczuleni na potrzeby potrzebujących. Święty Martin de Porres pięknie to pokazał poprzez swoją pokorną służbę, zwłaszcza wobec ubogich, chorych i zapomnianych. Jego miłość do Boga nie była oddzielona od codziennych czynności; przekształcała je w przejawy miłosierdzia. Zaproszenie na ucztę ukazuje również hojność Boga: gdy niektórzy odmawiają, On przyjmuje ubogich, kalekich, niewidomych i chromych. Boże zaproszenie jest zawsze hojne, ale nasza odpowiedź wymaga świadomego wyboru. Przesłanie Chrystusa zachęca nas do zastanowienia się nie tylko nad tym, co uważamy za ważne, ale także nad tym, co faktycznie wybieramy, gdy różne priorytety walczą o naszą uwagę. Nasze życie duchowe kształtuje się nie tylko przez to, co uważamy za najważniejsze, ale przez to, co konsekwentnie stawiamy na pierwszym miejscu. Zastanówmy się: kiedy dokonuję codziennych wyborów, czy moja relacja z Bogiem naprawdę kieruje moimi priorytetami, czy też pozwalam, by inne sprawy – nawet te uzasadnione i dobre – zajęły pierwsze miejsce, które należy się Jemu?
Don Giorgio
lis 1, 2026 | CHLEB POWSZEDNI
Pamięć wszystkich wiernych zmarłych – Dzień Zaduszny, czytania: Księga Mądrości 3,1–9; Psalm 23; List do Rzymian 8,14–23; Ewangelia według św. Jana 11,17–27
Dzisiaj, w Dzień Zaduszny, wspominamy naszych ukochanych zmarłych nie tylko ze smutkiem, ale z miłością, która trwa ponad śmiercią, i nadzieją sięgającą wieczności. Księga Mądrości zapewnia nas: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i żadna męka ich nie dotknie”. Właśnie tego pragniemy dla tych, których kochaliśmy i straciliśmy: aby spoczywali w pokoju w kochających rękach Boga. Nasze modlitwy za nich są wyrazem miłości, której śmierć nie może zniszczyć. Psalmista oświadcza: „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie”. Raj zaczyna się tutaj, gdy odkrywamy, że przynależność do Boga jest naszym największym zabezpieczeniem i najgłębszym szczęściem. Święty Paweł przypomina nam, że poprzez chrzest stajemy się synami i córkami Boga, mając udział w losie Jego jedynego Syna, Jezusa Chrystusa, który przeszedł przez śmierć do chwały Zmartwychwstania. Śmierć nie jest zatem zniszczeniem naszej relacji z Bogiem, lecz przejściem ku jej spełnieniu. W Ewangelii Jezus wkracza do pogrążonej w żałobie rodziny z Betanii, gdzie Marta i Maria opłakują swojego brata Łazarza. Nie lekceważy On ich smutku; zamiast tego przemienia ich spotkanie ze śmiercią w spotkanie z nadzieją, oświadczając: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”. Jezus nie tylko obiecuje zmartwychwstanie jako przyszłe wydarzenie; objawia, że zmartwychwstanie jest zakorzenione w Jego własnej osobie. Nasza nadzieja nie polega po prostu na tym, że po śmierci coś nas czeka, ale że ktoś na nas czeka: Jezus Chrystus, który kocha nas wiecznie. Dlatego modlimy się za zmarłych. Nasze modlitwy powierzają ich miłosierdziu Bożemu i wyrażają naszą trwałą wspólnotę z nimi w Chrystusie. Śmierć może przerwać nasze rozmowy, nasze uściski i nasze ziemskie współżycie, ale nie może położyć kresu miłości podtrzymywanej przez Boga. Niech dzisiaj, gdy wspominamy naszych zmarłych bliskich, nasz smutek zostanie złagodzony wdzięcznością, nasze wspomnienia wzmocnione modlitwą, a nasze serca wypełnione spokojną pewnością, że ci, których kochamy, pozostają w rękach Boga, który jest Zmartwychwstaniem i Życiem. Zastanówmy się: kiedy wspominam moich ukochanych zmarłych, czy pozwalam, by moja miłość stała się modlitwą, ufając, że pozostają oni w miłosiernych rękach Boga i że dzięki Zmartwychwstaniu Chrystusa nasza wspólnota w miłości ma przyszłość wykraczającą poza śmierć?
Don Giorgio
paź 31, 2026 | CHLEB POWSZEDNI
Wszystkich Świętych – uroczystość, czytania: Apokalipsa 7,2–4; 9–14; Psalm 24; 1 List św. Jana 3,1–3; Ewangelia według św. Mateusza 5,1–12a
Dzisiaj, gdy obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych, Kościół przypomina nam, że świętość nie jest przywilejem nielicznych, niezwykłych osób, lecz powołaniem i możliwością każdego dziecka Bożego. W pierwszym czytaniu św. Jan widzi wielką rzeszę ludzi ze wszystkich narodów, którzy przeszli przez czas wielkiego ucisku, piorąc swoje szaty i wybielając je we krwi Baranka. Ich świętość nie oznacza, że żyli bez trudności i porażek, ale że wytrwali w zaufaniu do Pana i pozwolili, by Jego odkupieńcza miłość ich oczyściła. Święci to nie ci, którzy nigdy nie zmagali się z trudnościami, ale ci, którzy nigdy nie przestali ufać miłości Bożej. Psalmista opisuje ich jako ludzi, którzy tęsknią za ujrzeniem oblicza Boga. Św. Jan w swoim Pierwszym Liście objawia najgłębsze znaczenie tej tęsknoty: już teraz jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga, a naszym ostatecznym przeznaczeniem jest ujrzenie Go takim, jakim jest naprawdę. Świętość to droga od bycia kochanym jako dzieci Boże do ujrzenia kochającego oblicza naszego Ojca. W Ewangelii Jezus głosi błogosławieństwa, ukazując, że Bóg już wyposażył nas w środki potrzebne do tego, byśmy stali się świętymi: ubóstwo ducha, cichość, miłosierdzie, czystość serca, głód sprawiedliwości, budowanie pokoju i wytrwałość w cierpieniu. Nie są to niemożliwe do osiągnięcia ideały zarezerwowane dla wyjątkowych ludzi, ale postawy, które łaska Boża czyni możliwymi w naszym codziennym życiu. Jesteśmy błogosławieni nie dlatego, że nasze życie jest wolne od trudności, ale dlatego, że łaska Boża pozwala nam przekształcić każdą okoliczność w okazję do świętości. Święci przypominają nam, że niebo nie jest odległym marzeniem, ale spełnieniem relacji z Bogiem, która zaczyna się tu i teraz. Stajemy się świętymi nie poprzez zmianę tego, kim jesteśmy, ale poprzez pozwolenie, by miłość Boża przemieniła osoby, którymi już jesteśmy. Zastanówmy się: czy zdaję sobie sprawę, że Bóg już obdarzył mnie łaską i środkami, bym stał się świętym, i czy pozwalam Jego miłości przemieniać moje codzienne zmagania, relacje i obowiązki w drogę prowadzącą do ujrzenia Jego oblicza?
Don Giorgio