Radość na Filipinach

Radość na Filipinach

W pierwszym dniu wizyty pary prezydenckiej w Manili, wieczorem, odbyła się uroczysta powitalna kolacja na cześć Prezydenta Polski i jego małżonki, na którą zostałam zaproszona przez Prezydenta Filipin Ferdinanda Marcosa. W drugim dniu tej wizyty Pani prezydentowa odwiedziła nasz dom w Quezon City. Najpierw spotkała się z siostrami przy kawie, a następnie z uczestniczkami kursu kroju i szycia. Spotkanie to odbyło się w bardzo miłej atmosferze. Podczas tego spotkania Pierwsza Dama usiadła do wcześniej przygotowanej już maszyny do szycia i pracowała razem z uczestniczkami. Wieczorem odbyło się spotkanie Pary Prezydenckiej z polonią i zaproszonymi gośćmi. Podczas tego spotkania Pan Prezydent wręczył odznaczenia państwowe sześciu osobom zasłużonym, wśród których miałam zaszczyt być i ja.  Otrzymałam odznaczenie srebrnym krzyżem zasługi, za działalność misyjną, społeczną i charytatywną na rzecz ubogich rodzin filipińskich, za krzewienie polskości za granicą. Odznaczenie to przyjęłam z wielkim wzruszeniem i wdzięcznością. Jest to nie tylko wielki zaszczyt dla mnie, ale przede wszystkim wyraz uznania dla pracy, którą od lat staramy się wykonywać z oddaniem. Nasza służba na Filipinach była zawsze czymś więcej niż obowiązkiem. To służba drugiemu człowiekowi, któremu staramy się pomagać, towarzyszyć i dawać nadzieję na lepsze jutro. To odznaczenie jest wyróżnieniem nie tylko dla mnie, ale dla Zgromadzenia oraz dla tych, którzy wspierają nas na różne sposoby.  To odznaczenie dla mnie osobiście jest zobowiązaniem by nadal i z jeszcze większym zaangażowaniem służyć ludziom, których spotykamy i którzy potrzebują naszej pomocy.

Sr. Agata Sobczyk

Środa, 14 października

Środa, 14 października

Środa 28. tygodnia okresu zwykłego

Święty Kalist, papież i męczennik

Ewangelia: Łk 11, 42–46

W dzisiejszej Ewangelii Jezus ostro krytykuje faryzeuszy i uczonych w Piśmie, ponieważ stracili oni z oczu zasadniczy cel obrzędów religijnych i praw. Skrupulatnie wypełniają nawet najmniejsze nakazy, a jednocześnie zaniedbują „sprawiedliwość i miłość do Boga”. Co gorsza, nakładają na innych ciężkie brzemię, nie kiwając palcem, by im pomóc. Jezus nie odrzuca praw, dyscypliny ani struktur religijnych; przypomina nam o ich prawdziwym celu: systemy i prawa istnieją po to, by służyć człowiekowi i przybliżać wszystkich do Boga. Kiedy zasady stają się ważniejsze od ludzi, kiedy procedury przyćmiewają współczucie lub kiedy instytucje bardziej troszczą się o własne przetrwanie niż o wypełnianie swojej misji, traci się coś istotnego. Przesłanie Chrystusa stawia w centrum godność osoby ludzkiej, ponieważ każdy człowiek jest stworzony na obraz Boży i jest przedmiotem Jego nieskończonej miłości. Nie oznacza to, że miłość znosi zasady ani że miłosierdzie lekceważy sprawiedliwość. Wręcz przeciwnie, sprawiedliwość i miłosierdzie nadają prawom ich najgłębszy sens, podczas gdy miłość gwarantuje, że ich stosowanie nigdy nie zapomina o osobie, której mają służyć. Święty Kalist, papież i męczennik, zapisał się w pamięci przede wszystkim dzięki swojemu duszpasterskiemu podejściu do grzeszników pragnących pojednania z Kościołem. Jego przykład przypomina nam, że dyscyplina kościelna musi zawsze pozostawać powiązana z uzdrawiającą i zbawczą misją Chrystusa. W naszych rodzinach, wspólnotach, instytucjach i w ramach pełnionych obowiązków nieustannie zmagamy się z pokusą bronienia systemu, pomijając przy tym osobę stojącą przed nami. Jednak Jezus zachęca nas, byśmy pytali nie tylko o to, czy przestrzegano zasady, ale także o to, czy dzięki niej uwidoczniły się Boża sprawiedliwość, miłosierdzie i miłość. Prawdziwa wielkość każdego systemu nie mierzy się jedynie tym, jak sprawnie funkcjonuje, ale tym, jak wiernie służy godności, dobru i zbawieniu osoby ludzkiej. Zastanówmy się: czy w sposobie, w jaki sprawuję odpowiedzialność, stosuję zasady i podejmuję decyzje, zawsze stawiam w centrum godność i potrzeby osoby ludzkiej, pozwalając, by sprawiedliwość i miłość Boża kierowały moimi działaniami?

Don Giorgio

Wyjątkowe spotkanie

Wyjątkowe spotkanie

Tak jak co roku – i tym razem spędziłam kilka dni

na wakacjach w Maria Laach.

Maria Laach – znacie to miejsce…

z mojej misji wśród dzieci cygańskich

i na pewno również – z historii naszego zgromadzenia… ponieważ nasze siostry działały tam w latach 1946–1955.

Siostra Borromäa, siostra Carola, siostra Antonia, siostra Theresia, siostra Ildefonsa, siostra Fidelis, siostra Elisabeth i siostra Hildegard przebywały tam w nowicjacie. Bardzo miło je wszystkie wspominam – były to wyjątkowe siostry!!

Artysta, brat Notker Becker OSB z Maria Laach, ozdobił również mozaikami bazylikę w Branicach.

8 września był wyjątkowym dniem w opactwie…

z okazji święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny oraz w roku jubileuszowym „100 lat bazyliki mniejszej” kardynał Rainer Maria Woelki (były biskup Berlina, obecnie kardynał w Kolonii)

odprawił uroczystą mszę pontyfikalną w Maria Laach.

W swoim kazaniu kardynał określił Maryję jako jutrzenkę – zapowiada ona Chrystusa i wskazuje na Jego światło.

Na zakończenie kazania powrócił jeszcze raz do Maryi.

Kościół może się od Niej uczyć, jak otworzyć się na Chrystusa i przyjąć Go, aby Jego światło działało w świecie. Jego słowa na zakończenie były wezwaniem do odwagi i zaufania: „Miejmy tylko, drogie siostry i bracia, odwagę i zaufanie, by żyć tą naszą misją – ku chwale Boga i dla zbawienia ludzi”.

Po uroczystej mszy świętej kardynał i opat Mauritius nie omieszkali wyjść na plac przed bazyliką, aby być wśród ludzi, którzy uczestniczyli w uroczystości.

To było cudowne spotkanie… nie potrafię tego inaczej ująć.

A kardynał powiedział do mnie…

żebym przekazała pozdrowienia od niego wszystkim moim współsiostrom…

chciałabym to teraz uczynić.

Siostra M. Felicitas

Wtorek, 13 października

Wtorek, 13 października

Wtorek 28. tygodnia okresu zwykłego

Ewangelia: Łk 11, 37–41

W dzisiejszej Ewangelii Jezus rzuca wyzwanie faryzeuszowi, który jest zaskoczony, że Jezus nie dokonuje zwyczajowego obmycia rąk przed posiłkiem. Jezus odpowiada, zwracając uwagę na coś znacznie ważniejszego: „Wy, faryzeusze, myjecie zewnętrzną stronę kubka i talerza, a wewnątrz jesteście pełni wyzysku i niegodziwości”. Jego słowa ujawniają fundamentalną prawdę o byciu uczniem: istotne jest, aby nasze życie wewnętrzne było czyste przed Bogiem. Często poświęcamy wiele uwagi temu, co widzą inni – naszemu zachowaniu, reputacji, osiągnięciom, praktykom religijnym i wrażeniu, jakie wywieramy. Te zewnętrzne przejawy mają swoją wartość, ale nie mogą zastąpić czystości serca. Bóg widzi ponad pozory. Zna intencje kryjące się za naszymi czynami, pragnienia motywujące nasze wybory oraz myśli, które pielęgnujemy, gdy nikt nie patrzy. Jezus nie prosi nas, byśmy zaniedbywali to, co zewnętrzne, ale byśmy zadbali o to, by nasza zewnętrzna dobroć wynikała z wewnętrznej przemiany. Prawdziwa świętość nie polega na sztuce udawania, że jest się dobrym, ale na łasce stawania się dobrym od wewnątrz. Dlatego Jezus kończy swoje słowa zaproszeniem do hojności: „Dawajcie jałmużnę z tego, co macie, a wtedy rzeczywiście wszystko będzie dla was czyste”. Czyste serce to nie tylko takie, które unika zła; to serce coraz bardziej uwolnione od egoizmu i otwarte na miłość. Hojność staje się znakiem wewnętrznego oczyszczenia, ponieważ przemienia naszą relację z dobrami materialnymi, z innymi ludźmi i z samym sobą. Przesłanie Chrystusa przypomina nam, że najgłębsze nawrócenie ma miejsce w tej ukrytej świątyni, gdzie widzi nas tylko Bóg. Kiedy nasze intencje stają się szczere, nasze pragnienia hojne, a nasza miłość autentyczna, nasze zewnętrzne działania w naturalny sposób zaczynają odzwierciedlać piękno serca przemienionego przez łaskę. Czystość, której pragnie Bóg, to nie tylko pozory czystości przed innymi, ale serce, w którym Jego miłość może mieszkać bez przeszkód. Zastanówmy się: czy bardziej martwię się tym, jak moje życie wygląda w oczach innych, czy też szczerze pozwalam Bogu oczyścić moje myśli, intencje, pragnienia i motywacje, tak aby moje zewnętrzne działania stały się wyrazem prawdziwie czystego serca?

Don Giorgio

Wtorek, 13 października

Wtorek, 13 października

Wtorek 28. tygodnia okresu zwykłego
Ewangelia: Łk 11, 37–41 W dzisiejszej Ewangelii Jezus rzuca wyzwanie faryzeuszowi, który jest zaskoczony, że Jezus nie dokonuje zwyczajowego obmycia rąk przed posiłkiem. Jezus odpowiada, zwracając uwagę na coś znacznie ważniejszego: „Wy, faryzeusze, myjecie zewnętrzną stronę kubka i talerza, podczas gdy wewnątrz jesteście pełni wyzysku i niegodziwości”. Jego słowa ujawniają fundamentalną prawdę o byciu uczniem: istotne jest, aby nasze życie wewnętrzne było czyste przed Bogiem. Często poświęcamy wiele uwagi temu, co widzą inni – naszemu zachowaniu, reputacji, osiągnięciom, praktykom religijnym i wrażeniu, jakie wywieramy. Te zewnętrzne przejawy mają swoją wartość, ale nie mogą zastąpić czystości serca. Bóg widzi ponad pozory. Zna intencje kryjące się za naszymi czynami, pragnienia motywujące nasze wybory oraz myśli, które pielęgnujemy, gdy nikt nie patrzy. Jezus nie prosi nas, byśmy zaniedbywali to, co zewnętrzne, ale byśmy zadbali o to, by nasza zewnętrzna dobroć wynikała z wewnętrznej przemiany. Prawdziwa świętość nie polega na sztuce udawania dobrego, ale na łasce stawania się dobrym od wewnątrz. Dlatego Jezus kończy swoje nauczanie zaproszeniem do hojności: „Dawajcie jałmużnę z tego, co macie, a wtedy rzeczywiście wszystko będzie dla was czyste”. Czyste serce to nie tylko serce, które unika zła; to serce coraz bardziej uwolnione od egoizmu i otwarte na miłość. Hojność staje się znakiem wewnętrznego oczyszczenia, ponieważ przemienia naszą relację z dobrami materialnymi, z innymi ludźmi i z samym sobą. Przesłanie Chrystusa przypomina nam, że najgłębsze nawrócenie ma miejsce w tej ukrytej świątyni, gdzie widzi nas tylko Bóg. Kiedy nasze intencje stają się szczere, nasze pragnienia hojne, a nasza miłość autentyczna, nasze zewnętrzne działania w naturalny sposób zaczynają odzwierciedlać piękno serca przemienionego przez łaskę. Czystość, której pragnie Bóg, to nie tylko pozory czystości w oczach innych, ale serce, w którym Jego miłość może mieszkać bez przeszkód. Zastanówmy się: czy bardziej martwię się tym, jak moje życie wygląda w oczach innych, czy też szczerze pozwalam Bogu oczyścić moje myśli, intencje, pragnienia i motywacje, aby moje zewnętrzne działania stały się wyrazem prawdziwie czystego serca?

Don Giorgio