MATKA DOBREJ RADY

MATKA DOBREJ RADY

Staję przed Tobą, Maryjo, aby prosić Cię o pomoc w moich wyborach. Droga życia jest ich pełna. Nie tylko tych wielkich, decydujących, ale też codziennych, drobnych i zwyczajnych, z których składa się życie. Czasem wydaje się, że jest tego za dużo, sprawy są zbyt skomplikowane czy męczące, wszystko jakby przerasta. I nie wiadomo, co myśleć, co zrobić, czego zaniechać.

W chwilach wątpliwości czy rozterek, szczególnie na drogach wiary i codziennej miłości, życia duchowego czy działań apostolskich – chcę patrzeć na Ciebie, o której mówią, że jesteś Matką Dobrej Rady. Która sama jesteś „Dobrą Radą”, bo każda chwila Twojego życia była wsłuchiwaniem się w wolę Bożą, rozważaniem w sercu Jego zamysłów i działań.

Uproś mi dobre rozeznanie - do czego zaprasza i zachęca Jezus w tej konkretnej chwili i pomóż mi zrobić to, co zrozumiem. Przecież najlepsza Twoja rada brzmi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek Jezus wam powie”. (J 2,5)

Matko Dobrej Rady – módl się za nami

MARYJA, CÓRKA BOGA OJCA

MARYJA, CÓRKA BOGA OJCA

„W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego Obliczem.” /Ef 1,4/
Maryjo, chciana, ukochana i ukształtowana w zamyśle Boga Ojca. „Cała piękna jesteś Maryjo”. Dziękuję, że prosto i prawdziwie odpowiedziałaś swoim życiem na to wybranie. Dziękuję szczególnie, że nie zawahałaś się, aby przyjąć Boży plan wobec Ciebie. A przez Ciebie wobec nas wszystkich.
Pomóż mi wierzyć i wziąć sobie to do serca, że Bóg patrzy na mnie z miłością, wybiera i chce być blisko mnie w moim konkretnym życiu.
Mogę przyjąć ten Boży dar świadomie, czy już to zrobiłem?
Maryjo, Córko Boga Ojca – módl się za nami

Tajemnice wielkanocne różańca

Tajemnice wielkanocne różańca

1. Spotkanie Chrystusa Zmartwychwstałego z Jego Matką Maryją

W ciszy jutrzenki Zmartwychwstania, zanim padną pierwsze słowa i zanim świat się obudzi, Syn spotyka Matkę, która nigdy nie przestała wierzyć. W Maryi wiara ogarnęła Zmartwychwstanie już u stóp krzyża. Teraz Chrystus Zmartwychwstały nie tylko się ukazuje, ale spełnia jej nadzieję. To spotkanie nie jest opisane, ponieważ należy do najgłębszej tajemnicy miłości: tam, gdzie smutek był całkowity, radość staje się niezmierzona. W Maryi Kościół kontempluje doskonałą odpowiedź na Wielkanoc, wiarę, która trwa, miłość, która czeka, i nadzieję, która nigdy nie gaśnie.

2. Spotkanie Chrystusa Zmartwychwstałego z Marią Magdaleną (J 20, 11-18)

Maria Magdalena szuka ciała, a znajduje żywą Obecność. Łzy zamazują jej wzrok, aż pada jej imię: „Maria”. W tej chwili rozpoznanie rodzi się nie z widzenia, ale z bycia rozpoznaną. Zmartwychwstały Chrystus wzywa każdego z nas osobiście z naszego smutku, przekształcając stratę w misję. „Idź i powiedz moim braciom…”, z ogrodu smutku staje się apostołką nadziei. Dzięki niej uczymy się, że Wielkanoc nie jest ideą do zrozumienia, ale głosem, który wzywa nas do nowego życia.

3. Spotkanie Chrystusa Zmartwychwstałego z Kleofasem i jego towarzyszem (Łk 24, 13–35)

Na drodze do Emaus rozczarowanie kroczy powoli, przytłoczone zawiedzionymi oczekiwaniami. Chrystus Zmartwychwstały zbliża się, nie narzucając się, ale towarzysząc ich zmieszaniu. Otwiera Pismo Święte, a ich serca zaczynają płonąć, jednak rozpoznają Go dopiero przy łamaniu chleba. Tak samo jest w naszej podróży: Chrystus idzie z nami w naszych wątpliwościach, interpretuje nasze rany w świetle Bożego planu i objawia się w Eucharystii. To, co było drogą ucieczki, staje się ścieżką powrotu, a rozpacz zamienia się w głoszenie.

4. Spotkanie Chrystusa Zmartwychwstałego z Tomaszem (J 20, 19–31)

Tomasz stoi na progu między wątpliwością a wiarą, odmawiając uwierzenia bez dotknięcia ran. Zmartwychwstały Chrystus nie odrzuca jego prośby; zachęca go do tego. „Włóż tu palec…”, rany pozostają, nie jako znaki porażki, ale jako wieczny język miłości. Tomasz przechodzi od sceptycyzmu do najwyższego wyznania: „Pan mój i Bóg mój”. W nim widzimy, że wiara nie jest brakiem pytań, ale odwagą, by pozwolić Chrystusowi wejść w nasze pytania. Zmartwychwstały spotyka nas właśnie tam, gdzie zmagamy się z wiarą.

5. Spotkanie Chrystusa Zmartwychwstałego z Piotrem (J 21)

Nad brzegiem morza, w cichej prostocie wspólnego posiłku, Chrystus Zmartwychwstały przywraca Piotra. Trzykrotnie pyta go: „Czy kochasz mnie?”, nie po to, by ponownie otworzyć ranę zaparcia się, ale by przekształcić ją w wyznanie miłości. Chrystus nie definiuje Piotra przez jego porażkę, ale przez jego zdolność do miłości. „Paś moje owce” – misja jest powierzona nie doskonałości, ale sercu, które zostało upokorzone i odnowione. W Piotrze odkrywamy, że Wielkanoc jest miejscem, gdzie nasza przeszłość nie zostaje wymazana, ale odkupiona i obdarzona nową odpowiedzialnością.

G.P.

RADOŚĆ JEZUSOWA

RADOŚĆ JEZUSOWA

„To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.” /J 15,11/
Jezu, co nam mówisz? Jakie pokazujesz źródła radości?
Czy to możliwe, aby w tym świecie, tak pełnym cierpień i beznadziei, zakwitała radość?
Mówisz: „radość moja” i „radość pełna”, to znaczy radość inna, niż ta, której zwykle pragniemy.
„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej!” /J 15,9/
Źródłem radości, o której mówisz, Jezu, jest więc Twoje Serce, źródło Miłości. Twoje serce ukochane odwiecznie przez Ojca i dlatego bezmiernie kochające. Taką właśnie miłość przelewasz w nasze serca i takiej nas uczysz. Do takiej miłości nas zapraszasz i tak gorąco pragniesz, abyśmy w niej wytrwali.
Pomóż nam wierzyć w Twoją miłość, która jest większa od cierpień i beznadziei. Pomóż otworzyć nasze wystraszone serca i przyjąć Twój dar. Pomóż także wytrwać w Twojej miłości, to znaczy - z Tobą, każdego dnia próbować kochać więcej.
Kiedy wytrwamy w miłości, każdego dnia zaczynając od nowa, krok po kroku, budować miłość, którą nam pokazujesz i do której nas uzdalniasz, Ty sam będziesz w nas źródłem.
„Rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać.” /J 16,22b/
S.M. Roza

Homilia z okazji pielgrzymki dziękczynnej do Barda

Homilia z okazji pielgrzymki dziękczynnej do Barda

W jednej z relacji alpinistycznych opisano sytuację człowieka, który podczas burzy utknął wysoko w górach na wąskiej półce skalnej. Wiatr był tak silny, że nie dało się ani iść w górę, ani zejść w dół. Krople deszczu odbijały się od skał jak igły, ręce drętwiały z zimna, a każdy ruch groził upadkiem. W pewnym momencie w ciemności i deszczu wyczuł dłonią niewielkie zagłębienie w skale — prawie niewidoczne, niepozorne. Wsunął w nie palce i oparł na nim cały ciężar ciała. To małe, niewidoczne oparcie pozwoliło mu przetrwać całą noc. Góra się nie zmieniła, burza nie ustała, ale pojawił się punkt, dzięki któremu nie runął w przepaść. Ten obraz dobrze opisuje sytuację wielu ludzi i wielu wspólnot w trudnych momentach historii. Są chwile, gdy wiatr wydarzeń, decyzji, prześladowań i lęków uderza z całą siłą. A jednak istnieje „zagłębienie w skale”, którego świat często nie widzi – cicha obecność Boga, Jego łaska i wstawiennictwo Maryi. Dla Was, Sióstr Maryi Niepokalanej, w momentach zagrożenia i walki o przetrwanie Zgromadzenia tym oparciem była Maryja – Strażniczka Wiary. Ona nie zabrała trudnych doświadczeń, ale sprawiła, że wiara nie osunęła się w przepaść. W dzisiejszej Ewangelii Jezus wchodzi do świątyni i dokonuje radykalnego gestu: wyrzuca sprzedających, burzy ich układy, oczyszcza miejsce modlitwy. To jedno z najbardziej gwałtownych działań Jezusa – i jedno z najbardziej pełnych miłości. Greckie słowo, które Łukasz używa, mówiąc, że Jezus „wyrzucał” (ἐξέβαλεν), to to samo słowo, które opisuje wypędzanie demonów. Jezus nie złości się na ludzi – On walczy z tym, co niszczy serce modlitwy. Nie walczy z człowiekiem, ale o człowieka. I dalej Łukasz podkreśla, że „codziennie nauczał w świątyni”. To piękne zestawienie: z jednej strony siła i odwaga oczyszczenia, z drugiej – delikatna, cierpliwa obecność. Jezus usuwa to, co przeszkadza, ale zostaje, by dać życie. Oczyszczenie nie jest końcem, ale początkiem. Co więcej, Łukasz notuje, że „lud słuchał Go z zapartym tchem” (ἐξεκρέματο αὐτοῦ ἀκούων – dosłownie „zwisał u Jego ust”). To niezwykły obraz: człowiek trzyma się słów Jezusa jak alpinista półki skalnej. Słowo Boga jest oparciem w czasach burzy. Siostry Maryi Niepokalanej, Wasze Zgromadzenie doświadczyło w historii własnego „oczyszczenia świątyni”: czasów prób, zagrożeń, a nawet chwil niemal zagłady. Ale właśnie wtedy jeszcze mocniej objawiła się prawda, którą przypominają Wasze Konstytucje: „Nasze apostolstwo będzie tylko wtedy owocne, jeżeli będziemy głęboko zjednoczone z Chrystusem. On jest źródłem naszego życia duchowego i siłą oddania bliźnim” (Konstytucje, 92). To zdanie jak klucz otwiera dzisiejszą Ewangelię. Jezus, oczyszczając świątynię, nie niszczy jej – On przywraca jej serce. Tak samo w historii Waszego Zgromadzenia, w chwilach prób, Jezus poprzez Maryję nie pozwolił zgasnąć temu sercu: modlitwie, adoracji, codziennemu trwaniu przy Nim. Wasza wierność nie była jedynie przetrwaniem, ale – jak mówi Dokument Końcowy XXI Kapituły – byciem zakorzenionym w prymacie łaski: „Odnowa naszego powołania w dzisiejszym świecie jest możliwa tylko poprzez uznanie prymatu łaski i odkrycie na nowo duchowej głębi”. To niezwykle mocne przesłanie na dziś. W świecie, który mówi: „liczy się skuteczność, projekty, liczby, plany”, Kapituła przypomina: wszystko zaczyna się od łaski. Nie od strategii, ale od trwania przy Jezusie – tak jak ludzie w świątyni, którzy „zwisali na Jego słowie”. I jeszcze jedno zdanie z Kapituły, które szczególnie współbrzmi z Waszą pielgrzymką do Maryi Strażniczki Wiary: Wasza tożsamość jako Sióstr Maryi Niepokalanej to nie tylko nazwa, ale misja: „Czujemy się wezwane do ożywienia naszej duchowości maryjnej (…) poprzez słuchanie i rozważanie Słowa Bożego i ukazywanie Maryi jako wzoru”. Maryja z Barda – Strażniczka Wiary – uczy właśnie takiego słuchania i trwania. Nie zatrzymała burzy, nie cofnęła krzyża, ale sprawiła, że wiara nie zgasła. I tak samo nie pozwoliła zgasnąć Waszemu Zgromadzeniu. Dlatego dzisiaj Wasze dziękczynienie nie jest tylko wspomnieniem przeszłości. Jest odnowieniem decyzji: by być świątynią oczyszczoną przez Chrystusa, pielęgnującą prymat łaski, w której Maryja strzeże wiary – nie jako eksponatu, ale jako żywego ognia. Za chwilę będziemy uczestniczyć w Eucharystii – w tajemnicy, w której Jezus znów wchodzi do świątyni. Do świątyni naszych serc i do świątyni Waszego Zgromadzenia. Każda Msza Święta jest momentem oczyszczenia: On usuwa to, co przeszkadza, i zostaje z nami – codziennie, tak jak codziennie nauczał w świątyni. Kiedy kapłan podnosi Hostię, Maryja – Strażniczka Wiary – uczy nas Jej spojrzenia pod Krzyżem: spojrzenia, które nigdy nie odwraca się od tajemnicy Boga działającego pośród trudności. Ona uczy nas, że wierność nie jest uczuciem, ale trwaniem. Że ocalenie rodzi się z zaufania. Że Słowo naprawdę jest skałą. Dzisiaj dziękujemy za ocalenie Waszego Zgromadzenia. Ale jednocześnie zawierzamy je na nowo Maryi – aby zawsze była Waszą Strażniczką Wiary. Aby każda siostra słuchała Jezusa „z zapartym tchem”. Aby Jezus oczyszczał to, co trzeba oczyścić, i codziennie nauczał Was w świątyni Waszych serc.

Ks. Bartosz Trojanowski

Wyjątkowy ślub

Wyjątkowy ślub

Mimo, że mieszkamy w Rudzie Śląskiej, blisko Zgody, o siostrze Dulcissimie dowiedzieliśmy się dopiero, gdy zachorowała nasza córka Edyta. Ksiądz Piotr, proboszcz z naszej parafii, dał nam wtedy relikwie, czyli ziemie z grobu s. Dulcissimy, przyszłej świętej i tak siostra zagościła u nas, w naszej rodzinie i została naszą przyjaciółką.

U córki zdiagnozowano raka żołądka, to była dla nas trudna diagnoza, ogromny cios, szok.  Nowa, trudna sytuacja do przyjęcia. Najpierw usłyszeliśmy: rak żołądka, a po wycięciu żołądka, dowiedzieliśmy się, że pojawił się przerzut do wątroby. Edyta przeszła trzy operacje, osiem chemioterapii, wiele konsultacji lekarskich. W tych zmaganiach z chorobą, doświadczeniu cierpienia, naszej córce zawsze towarzyszyła Dulcissima. Z jej relikwiami Edyta jeździła do wszystkich szpitali, na wizyty lekarskie, na badania. Siostra Dulcissima była z Edytą, była z nami na co dzień. Za jej wstawiennictwem prosiliśmy o zdrowie dla naszej córki.

Tak się złożyło, że w tym roku chcieliśmy świętować 114. urodziny naszej Przyjaciółki w Brzeziu. Z okazji urodzin siostry Dulcissimy można było napisać „gryfny list” do Solenizantki, bo tak zaproponowały siostry, więc napisałam. Było to dla mnie wielkie wydarzenie, czułam się jakbym napisała list do Nieba. W dniu urodzin byliśmy na mszy św. w klasztornej kaplic, a list do Dulcissimy położyłam w specjalnie przygotowanej dużej kopercie tuż pod ołtarzem.

Potem w krótkim czasie stan zdrowia córki zaczął się poprawiać. Edyta razem ze swoim narzeczonym Dawidem podjęli decyzję o zawarciu sakramentalnego związku małżeńskiego. Wtedy postanowiliśmy zaprosić na tę uroczystość naszą przyjaciółką — siostrę Dulcissimę. Siostra była z nami w trudnych chwilach, zaprosiliśmy ją również do tych szczęśliwych chwil. Ślub Edyty i Dawida był wyjątkowy, bowiem ich gościem była przyszła święta, to było tak namacalnie przeżywane Świętych Obcowanie.

Siostry z Brzezia podarowały nowożeńcom ikonę przedstawiającą siostrę Dulcissimę i św. Tereskę. Ksiądz Piotr przywitał służebnicę Bożą s. Dulcissimę jako najważniejszego weselnego gościa, przy ołtarzu na specjalnie przygotowanym miejscu umieścił portrecik Dulcissimy a na koniec mszy ślubnej pobłogosławił ten przepiękny prezent. Siostra Dulcissima była z nami także na weselu, zajęła miejsce uprzednio dla niej przygotowane na sali weselnej.

Z wizytą do Brzezia zapowiedzieliśmy się na 15.09. Kiedy umawiałam nasze spotkanie z siostrami, Siostra Małgorzata z radością poinformowała nas, że 16.09 to dzień, kiedy są imieniny siostry Dulcissimy. Ucieszyłam się serdecznie. To nie przypadek, nasza przyjaciółka zaprosiła nas do wspólnego świętowania. Chociaż relikwie siostry mamy od dwóch lat i siostra jest z nami na co dzień, to na swoje uroczystości zaprasza nas do siebie, do Brzezia.

Dziękujemy Ci siostro Dulcissimo.

Joanna M

Ruda Śląska, 15,09.2024