Poniedziałek, 2 listopada

Poniedziałek, 2 listopada

Pamięć wszystkich wiernych zmarłych – Dzień Zaduszny, czytania: Księga Mądrości 3,1–9; Psalm 23; List do Rzymian 8,14–23; Ewangelia według św. Jana 11,17–27
Dzisiaj, w Dzień Zaduszny, wspominamy naszych ukochanych zmarłych nie tylko ze smutkiem, ale z miłością, która trwa ponad śmiercią, i nadzieją sięgającą wieczności. Księga Mądrości zapewnia nas: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i żadna męka ich nie dotknie”. Właśnie tego pragniemy dla tych, których kochaliśmy i straciliśmy: aby spoczywali w pokoju w kochających rękach Boga. Nasze modlitwy za nich są wyrazem miłości, której śmierć nie może zniszczyć. Psalmista oświadcza: „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie”. Raj zaczyna się tutaj, gdy odkrywamy, że przynależność do Boga jest naszym największym zabezpieczeniem i najgłębszym szczęściem. Święty Paweł przypomina nam, że poprzez chrzest stajemy się synami i córkami Boga, mając udział w losie Jego jedynego Syna, Jezusa Chrystusa, który przeszedł przez śmierć do chwały Zmartwychwstania. Śmierć nie jest zatem zniszczeniem naszej relacji z Bogiem, lecz przejściem ku jej spełnieniu. W Ewangelii Jezus wkracza do pogrążonej w żałobie rodziny z Betanii, gdzie Marta i Maria opłakują swojego brata Łazarza. Nie lekceważy On ich smutku; zamiast tego przemienia ich spotkanie ze śmiercią w spotkanie z nadzieją, oświadczając: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”. Jezus nie tylko obiecuje zmartwychwstanie jako przyszłe wydarzenie; objawia, że zmartwychwstanie jest zakorzenione w Jego własnej osobie. Nasza nadzieja nie polega po prostu na tym, że po śmierci coś nas czeka, ale że ktoś na nas czeka: Jezus Chrystus, który kocha nas wiecznie. Dlatego modlimy się za zmarłych. Nasze modlitwy powierzają ich miłosierdziu Bożemu i wyrażają naszą trwałą wspólnotę z nimi w Chrystusie. Śmierć może przerwać nasze rozmowy, nasze uściski i nasze ziemskie współżycie, ale nie może położyć kresu miłości podtrzymywanej przez Boga. Niech dzisiaj, gdy wspominamy naszych zmarłych bliskich, nasz smutek zostanie złagodzony wdzięcznością, nasze wspomnienia wzmocnione modlitwą, a nasze serca wypełnione spokojną pewnością, że ci, których kochamy, pozostają w rękach Boga, który jest Zmartwychwstaniem i Życiem. Zastanówmy się: kiedy wspominam moich ukochanych zmarłych, czy pozwalam, by moja miłość stała się modlitwą, ufając, że pozostają oni w miłosiernych rękach Boga i że dzięki Zmartwychwstaniu Chrystusa nasza wspólnota w miłości ma przyszłość wykraczającą poza śmierć?

Don Giorgio