Wtorek, 8 września

Wtorek, 8 września

Narodzenie Najświętszej Maryi Panny – święto
Czytania: Micheasz 5,1–4; Psalm 12(13),6–7; Mateusz 1,1–16, 18–23
Dzisiaj Kościół z radością świętuje narodziny Najświętszej Maryi Panny, ponieważ jej narodziny zwiastują zbliżające się przyjście Chrystusa. Micheasz mówi o matce, która urodzi władcę Izraela, Tego, który „sam będzie pokojem”. Dlatego świętując urodziny Matki, świętujemy już zbliżanie się Syna: życie Maryi ma sens wyłącznie w odniesieniu do Jezusa. Właśnie dlatego Kościół może śpiewać wraz z Psalmem: „Raduję się w Panu”, ponieważ w Maryi zaczyna się rozwijać nowy rozdział historii zbawienia. Rodowód zawarty w Ewangelii według św. Mateusza przypomina nam, że Bóg działa poprzez prawdziwą historię ludzkości, naznaczoną świętością i grzechem, wiernością i upadkiem, wielkością i słabością; jednak przez wszystkie te pokolenia Jego plan zbawienia wiernie zmierza ku Chrystusowi. W tej historii stoi Maryja z absolutną otwartością na plan Boży. Nie narzuca Bogu własnego zamysłu, lecz pozwala, by Jego zamysł stał się jej życiem. Jej wielkość polega właśnie na tej gotowości: jej istnienie staje się przestrzenią, w której Bóg może działać bez oporu. Ponieważ Maryja jest otwarta, Słowo staje się ciałem; ponieważ powierza się Bogu, Książę Pokoju wkracza w historię ludzkości. Jej urodziny są zatem świętem nie tylko początku jednego niezwykłego ludzkiego życia: są świętem narodzin serca całkowicie otwartego na Boga. Maryja uczy nas, że najbardziej owocne życie to nie takie, w którym wszystkie nasze własne plany się spełniają, ale takie, które pozostaje tak otwarte na Boga, że Jego plan może się w nas urzeczywistnić. I ilekroć ofiarujemy Mu tę otwartość, Chrystus może ponownie wejść w świat poprzez nasze życie i przynieść swój pokój. Zastanówmy się: czy, podobnie jak Maryja, jestem wystarczająco otwarty na Boga, aby pozwolić, by to Jego plan, a nie tylko moje własne plany, urzeczywistnił się w moim życiu i uczynił mnie narzędziem pokoju Chrystusa?

Don Giorgio

Montag, 7. September

Montag, 7. September

Montag der 23. Woche im Jahreskreis
Evangelium: Lukas 6,6–11 Im heutigen Evangelium begegnet Jesus einem Mann, dessen rechte Hand verdorrt ist. Nachdem er ihn aufgefordert hat, vor allen Anwesenden aufzustehen, gibt Jesus ihm einen einfachen Befehl: „Streck deine Hand aus.“ Menschlich gesehen ist das genau das, was der Mann nicht tun kann; seine Hand ist gelähmt. Doch er diskutiert nicht mit Jesus über seine Einschränkungen und wartet auch nicht, bis er sich dazu in der Lage fühlt, sondern er tut, was Jesus ihm sagt, und seine Hand wird geheilt. Das offenbart etwas Wesentliches über den Glauben: Das Wort Christi fordert uns oft auf, einen Schritt zu tun, der jenseits unserer Kräfte zu liegen scheint, doch die Gnade, ihn zu vollbringen, ist in eben jenem Wort enthalten, das Er spricht. Vielleicht hören wir, wie er uns auffordert, zu vergeben, wenn wir uns unfähig dazu fühlen; nach einem Scheitern neu anzufangen; zu vertrauen, wenn wir Angst haben; zu dienen, wenn wir erschöpft sind; oder unser Herz zu öffnen, nachdem es verwundet wurde. Wenn wir uns nur auf unsere Schwäche konzentrieren, bleiben wir bei der verdorrten Hand stehen; wenn wir seinem Wort vertrauen und danach handeln, schaffen wir Raum für seine heilende Kraft. Der Gehorsam des Mannes hat das Wunder nicht von selbst bewirkt; vielmehr ermöglichte sein Gehorsam der Kraft Jesu, das wiederherzustellen, was er aus eigener Kraft niemals hätte wiederherstellen können. Das Evangelium lädt uns daher zu einem einfachen, aber tiefgreifenden Glauben ein: Wenn Jesus spricht, dann machen wir den Schritt, den Er von uns verlangt. Was in unserer Schwäche unmöglich erscheint, kann durch unseren Gehorsam gegenüber Seiner Gnade möglich werden. Lasst uns darüber nachdenken: Was fordert Jesus heute von mir, dass ich „ausstrecke“, und vertraue ich Seinem Wort genug, um zu handeln, im Glauben, dass Seine Gnade das wiederherstellen kann, was ich aus eigener Kraft nicht heilen kann?

Don Giorgio

Montag, 7. September

Monday 7 September

Monday of week 23 in Ordinary Time
Gospel: Luke 6:6-11In today’s Gospel, Jesus encounters a man whose right hand is withered. After calling him to stand before everyone, Jesus gives him a simple command: “Stretch out your hand.” Humanly speaking, this is precisely what the man cannot do; his hand is disabled. Yet he does not argue with Jesus about his limitations or wait until he feels capable, he does what Jesus tells him, and his hand is restored. This reveals something essential about faith: the Word of Christ often asks us to take a step that seems beyond our strength, but the grace to accomplish it is contained in the very word He speaks. We may hear Him asking us to forgive when we feel unable to forgive, to begin again after failure, to trust when we are afraid, to serve when we feel exhausted, or to open our hearts after they have been wounded. If we focus only on our weakness, we remain with the withered hand; if we trust His word and act upon it, we make room for His healing power. The man’s obedience did not produce the miracle by itself; rather, his obedience allowed the power of Jesus to restore what he could never restore on his own. The Gospel therefore invites us to a simple but profound faith: when Jesus speaks, take the step He asks of us. What seems impossible in our weakness can become possible through our obedience to His grace. Let’s reflect: What is Jesus asking me to “stretch out” today, and do I trust His word enough to act, believing that His grace can restore what I cannot heal by myself?

Don Giorgio

Montag, 7. September

Poniedziałek, 7 września

Poniedziałek 23. tygodnia okresu zwykłego
Ewangelia: Łk 6, 6-11 W dzisiejszej Ewangelii Jezus spotyka mężczyznę, którego prawa ręka jest uschnięta. Po wezwaniu go, by stanął przed wszystkimi, Jezus wydaje mu proste polecenie: „Wyciągnij rękę”. Z ludzkiego punktu widzenia jest to właśnie to, czego ten człowiek nie jest w stanie zrobić; jego ręka jest niesprawna. Nie spiera się jednak z Jezusem o swoje ograniczenia ani nie czeka, aż poczuje się na siłach, lecz robi to, co mu Jezus nakazuje, i jego ręka zostaje uzdrowiona. Ujawnia to coś istotnego na temat wiary: Słowo Chrystusa często prosi nas o podjęcie kroku, który wydaje się przekraczać nasze siły, ale łaska potrzebna do jego wykonania zawarta jest w samym słowie, które On wypowiada. Możemy usłyszeć, jak prosi nas, byśmy przebaczyli, gdy czujemy się niezdolni do przebaczenia; byśmy zaczęli od nowa po porażce; byśmy zaufali, gdy się boimy; byśmy służyli, gdy czujemy się wyczerpani; lub byśmy otworzyli nasze serca po tym, jak zostały zranione. Jeśli skupiamy się wyłącznie na naszej słabości, pozostajemy z uschniętą ręką; jeśli zaufamy Jego słowu i postępujemy zgodnie z nim, tworzymy miejsce dla Jego uzdrawiającej mocy. Posłuszeństwo tego człowieka samo w sobie nie spowodowało cudu; raczej to właśnie jego posłuszeństwo pozwoliło mocy Jezusa przywrócić to, czego sam nigdy nie byłby w stanie przywrócić. Ewangelia zaprasza nas zatem do prostej, ale głębokiej wiary: kiedy Jezus przemawia, zróbmy ten krok, o który nas prosi. To, co wydaje się niemożliwe w naszej słabości, może stać się możliwe dzięki naszemu posłuszeństwu wobec Jego łaski. Zastanówmy się: o co Jezus prosi mnie dzisiaj, abym „wyciągnął rękę”, i czy ufam Jego słowu na tyle, by działać, wierząc, że Jego łaska może przywrócić to, czego sam nie potrafię uleczyć?

Don Giorgio

Sonntag, 6. September

Sonntag, 6. September

23. Sonntag im Jahreskreis Lesungen: Hesekiel 33,7–9; Psalm 95,1–2.6–7.8–9; Römer 13,8–10; Matthäus 18,15–20

Die heutigen Lesungen erinnern uns daran, dass christliche Liebe nicht passiv ist: Sie macht uns füreinander verantwortlich. Durch Hesekiel ernennt Gott den Propheten zum Wächter und zeigt damit, dass wir nicht einfach sagen können, die Entscheidungen und das Leid anderer gingen uns nichts an; die Liebe überträgt uns Verantwortung für das, was um uns herum geschieht, und erfordert manchmal den Mut, die Wahrheit auszusprechen. Doch bevor wir andere zurechtweisen, warnt uns der Psalm: „Verhärtet eure Herzen nicht.“ Wir dürfen uns niemals an unsere eigenen Sünden gewöhnen, denn ein Herz, das sein eigenes Bedürfnis nach Bekehrung nicht mehr erkennt, kann leicht hart im Urteil über andere werden. Der heilige Paulus gibt uns den Grundsatz, der alles leiten muss: „Liebe ist das Einzige, was deinem Nächsten nicht schaden kann.“ Wir dürfen daher niemals müde werden zu lieben, selbst wenn die Liebe enttäuscht, missverstanden oder verletzt wurde. Jesus macht dies im Evangelium ganz konkret deutlich: Wenn ein Bruder gegen uns sündigt, ist die erste Reaktion nicht Verurteilung, Klatsch, Ablehnung oder Rache, sondern ein aufrichtiger Versuch, den Bruder zurückzugewinnen. Selbst nach negativen Erfahrungen sind wir aufgefordert, es erneut zu versuchen, denn Versöhnung ist wichtiger, als unseren Recht zu beweisen. Das bedeutet nicht, Fehlverhalten zu ignorieren oder so zu tun, als gäbe es keine Wunden; echte Liebe sucht Wahrheit, Umkehr, Heilung und Gemeinschaft. Und Jesus verspricht, dass er selbst unter ihnen gegenwärtig ist, wo immer Menschen diesen schwierigen Weg gemeinsam in seinem Namen gehen. Letztendlich kann nur die Liebe die Dinge wirklich wieder ins Lot bringen – eine Liebe, die mutig genug ist, das Wort zu ergreifen, demütig genug, die eigenen Sünden anzuerkennen, geduldig genug, nicht aufzugeben, und barmherzig genug, stets die Wiederherstellung des anderen anzustreben. Lasst uns darüber nachdenken: Wenn ich von anderen verletzt oder enttäuscht werde, ziehe ich mich dann in Urteile und Groll zurück, oder bleibe ich der Liebe verpflichtet und suche gemeinsam mit Christus nach der Wahrheit, Heilung und Versöhnung, die die Dinge wieder ins Lot bringen können?

Don Giorgio