Wszyscy lubimy być doceniani
Wszyscy lubimy być doceniani. A czasem nawet za tym tęsknimy - za poklepaniem po plecach. Kiedy tego pragniemy, a nie osiągamy, czujemy pustkę. Pustka, która pochodzi z pragnienia poklepania lub słowa! Właściwie, pozwalając sobie na to uczucie pustki, co robisz? Umniejszasz swoją własną ciężką pracę. Twoje wysiłki mają wrodzoną wartość, jeśli są wykonywane z przekonaniem i miłością. Kiedy sami tego nie doceniacie i wypełniacie się pustką spowodowaną brakiem uznania ze strony innych, nie oddajecie sprawiedliwości samym sobie. Naucz się wykonywać swoje zadania, nawet te najmniejsze, z przekonaniem o ich wartości i widzieć różnicę, jaką one czynią. Nie będziesz już prześladowany przez swoje pragnienie klepania! Don Giorgio
Czy życie zakonne ma dzisiaj sens?
Żyjemy w czasach ogromnych możliwości człowieka. Jeszcze 50 lat temu obecny styl życia ludzi był dla ówczesnych nieosiągalny nawet w naśmielszych marzeniach. Dziś, dzięki wynalazkom technicznym, rozwijającej się wciąż globalizacji w wielu dzidzinach naszego życia, ma się wrażenie, że świat jest na wyciągnięcie ręki, stoi otworem do dyspozycji każdego człowieka, a to, co zrobimy z naszym życiem zależy tylko od naszej decyzji. W takiej sytuacji wybieranie prostego, ubogiego życia w klasztorze może wydawać się dla współczesnych czymś zupełnie niedorzecznym. Dla wielu ludzi życie zakonne traci dzisiaj na swej wartości stając się swego rodzaju „folklorem religijnym” czy średniowiecznym reliktem. Inni rolę osób konsekrowanych postrzegają głównie w kategoriach działalności społecznej, która obecnie, przy mocno rozwiniętych instytucjach społecznych nie odgrywa już takiego znaczenia, jak wcześniej. Można zatem odnieść wrażenie, że czas zakonów powoli się kończy. Przy takim myśleniu może utwierdzać także fakt spadającej liczby powołań do życia konsekrowanego w Europie. Czy jednak rzeczywiście mamy dziś do czynienia z kryzysem życia zakonnego, które zdezaktualizowało się w nowoczesnym świecie, czy może wokół nas kreowany jest świat, w którym podstawowe i naturalne wartości, jak wiara w Boga, miłość jako dar z siebie, prawda, dobro i piękno zaczęły być nieporozumieniem? Nie ma wątpliwości, że w dzisiejszym świecie dla wielu chrześcijan duchowość stała się jedną z najbardziej skarłowaciałych dziedzin życia. Z jednej strony słabnięcie wiary a z drugiej coraz bardziej odczuwalne, choć może nie uświadomione, pragnienie Boga-Stwórcy – oto dramat współczesnego człowieka. Świadectwo życia konsekrowanego chyba jeszcze nigdy w historii nie było tak potrzebne jak obecnie. Nie traci sensu, ale jest znacznie trudniejsze, gdyż ma spełniać swoją rolę w kulturze, która wybrała indywidualizm jako swój znak rozpoznawczy. Życie konsekrowane jako droga służby, miłości, bezinteresowanego oddawania siebie na rzecz osób często zaniedbanych, trudnych, potrzebujących stoi w zupełnej opozycji z dzisiejszą mentalnością. Istotą powołania do życia konsekrowanego nie jest aktywność, lecz tożsamość osoby konsekrowanej. Powołanie do życia zakonnego, to powołanie do wyjątkowej więzi z Chrystusem, która nie może się zdezaktualizować. Wspólnota zakonna ma ukazywać pasję życia dla Boga – to jest jej zadanie w świecie. Oczywiście nie znaczy to, że najlepszą drogą dla wszystkich ludzi byłoby życie zakonne. Jednak to życie, które z łaski Bożej wybierają niektórzy chrześcijanie jest dla innych pomocą, by nie pogubić się w różnorodności dróg, i propozycji, jakie istnieją we współczesnym świecie. Życie konsekrowane ma przekonywać, że to Bóg daje doświadczenie szczęścia, którego szuka świat i nie znajduje gdzie indziej. Nie dadzą go pieniądze, władza czy uczucia, jeśli nie są zintegrowane w doświadczeniu wiary. To Bóg jest Panem wszystkiego, do nas należy wypełnić powierzone nam zadanie. S.M. Sybilla Kołtan
Ubóstwo
Lata temu wygłosiłam przemówienie inauguracyjne na kapitule na temat "Rada ewangeliczna - ubóstwo". Ponieważ rady ewangeliczne są istotnym fundamentem naszego życia duchowego, mam nadzieję, że uda mi się dzięki nim dać jednej lub drugiej osobie impuls lub pomoc dla jej własnego życia duchowego: Wszystkie trzy rady ewangeliczne - a w tym przypadku szczególnie ubóstwo - nie są celem samym w sobie, ale są wyrazem "życia w obfitości", obiecanego w Nowym Testamencie (J 10, 10). Oznacza to, że powinny one być, jak pisze s. Zoe Marie Isenring w swojej książce "Kobieta w apostolskich wspólnotach zakonnych", "środkiem do większego, a nie mniejszego człowieczeństwa". Dla mnie brzmi to na początku prowokacyjnie i rodzi pewne pytania:- Ubóstwo materialne jako takie nie jest dla mnie wartością, do której należy dążyć, ale jest niesprawiedliwością, której mamy zaradzić w imieniu Boga. Bóg pragnie pełni dla wszystkich ludzi, a więc także przezwyciężenia ubóstwa. Ponieważ nie możemy zmienić tych niesprawiedliwości siłą - czyli nową niesprawiedliwością - ten aspekt ubóstwa zobowiązuje nas do prostego i niewymagającego sposobu życia, do odpowiedzialnego korzystania z dóbr i staje się obowiązkiem dzielenia się z ludźmi z solidarności, ponieważ brakuje im najbardziej podstawowych środków do życia. Tak rozumiane ubóstwo staje się środkiem do tego, aby wspólnota ludzi była bardziej ludzka - środkiem do tego, aby świat był bardziej sprawiedliwy. Zadajmy sobie pytanie jako jednostki i jako wspólnota: - Jak prosty i bezpretensjonalny jest mój styl życia?
- Ślub ubóstwa ma znaczenie i wartość tylko wtedy, gdy staje się nie tylko zewnętrznym sposobem życia, ale także postawą wewnętrzną. Tylko wtedy, gdy nie przywiązuję swojego serca do rzeczy tego świata, jestem naprawdę wolna, by naśladować Chrystusa. Ale to stawia mnie przed pytaniem: do czego przywiązane jest moje serce? W czym pokładam ufność? Czy naprawdę ufam Bogu, czy też muszę zadbać o siebie? Jest to prawdopodobnie najistotniejszy, ale i najtrudniejszy aspekt ślubu ubóstwa. Tylko ci, którzy są ubodzy w tym sensie, są w każdej chwili wolni na Boże wezwanie i mogą za nim podążać - bez przeszkadzającego bagażu. Nie chodzi tu tylko o rzeczy materialne, ale także np. o pozycję we wspólnocie, w pracy czy w życiu osobistym, na które się pracowało, a które szybko mogą stać się bogactwem. Zadajmy sobie pytanie jako jednostki i jako wspólnota:
