Mnie się to podoba, a co z innymi?

Mnie się to podoba, a co z innymi?

To, co podoba się mnie, może nie podobać się innym. To, że mi się coś podoba, nie powinno być powodem do brania za pewnik, że wszystkim się to podoba. Dlatego zanim zaczniemy generalizować, zatrzymajmy się na chwilę i rozejrzyjmy dookoła z pytaniem: "Mnie się to podoba, a co z innymi?". Taka otwartość łagodzi wiele napięć w miejscu, w którym żyjemy i pracujemy. Generalizacja moich upodobań może spowodować powstanie wielu niechęci, które niszczą pozytywność sytuacji, w której się znajdujemy. Bądź wrażliwy na upodobania innych, zanim zaczniesz generalizować! Don Giorgio
Świadectwo s. M. Benony SMI

Świadectwo s. M. Benony SMI

Zgromadzenie poznałam przez starsze siostry, które pracowały w miejscowości Fridrichstahl (Zagwiździe), gdzie mieszkałam. Siostry zajmowały się tam dziećmi i starszymi osobami, chodziły też do chorych. Była tam jedna starsza s. Gerwazja, która bardzo mnie polubiła, a ja ją. Ta znajomość pociągała mnie do klasztoru (“pociągnąłem ich więzami ludzkimi, a były to więzy miłości” Oz 11,4).          Niestety, w styczniu 1943 roku, Ruscy (Rosjanie) zastrzelili s. Gerwzję. W ten dzień przyszła od chorych, a tam był taki Rusek, który ją skrzywdził, a później wyprowadził na podwórko. Ona klęknęła koło krzaka bzu, a on zabił ją strzałem w bok głowy. Siostry wzięły ją do domu i po 3 dniach została pochowana bez księdza, który też się bał, że i jego zastrzelą. Ostatecznie tak też się stało. Mój tata zbił trumnę, wykopał grób i złożył s. Gerwazję do ziemi, bez żadnych ceremonii pogrzebowych. Ona leży tam na cmentarzu po dzień dzisiejszy.            Od 15 roku życia pracowałam u sióstr jako pomoc przy opiece staruszek i dzieci. Prałam, sprzątałam. Wtedy myślałam, że Pan Bóg specjalnie wychowuje i przechowuje w jakimś specjalnym miejscu dziewczęta, które chcą zostać siostrami zakonnymi, a później posyła do klasztoru. Chciałam wstąpić do klasztoru, było mi wszystko jedno do jakiego. Znałam też  siostry Noterdamki, ale one trzymały dystans wobec mnie, były niedostępne, a ja coraz bardziej pragnęłam wstąpić i być jedną z sióstr, więc przyszłam do Sióstr Maryi Niepokalanej, bo one mnie przygarnęły, okazywały dużo ciepła i zainteresowania. Napisałam list do s. Agredy po niemiecku, bo polskiego jeszcze nie znałam. Chciałam wstąpić 1-go października. Odpisała mi, abym wstąpiła wcześniej, by pójść do szkoły od 1-go września. I tak się stało. Wraz z innymi kandydatkami radowałyśmy się, że jesteśmy razem w klasztorze, było nas 14. Bardzo byłyśmy zżyte, kochałyśmy się wzajemnie.   W kandydaturze po raz pierwszy przyśnił mi się Ojciec Założyciel, tzn. jego grób. Po obu stronach stały dwa małe piękne anioły, w ręku trzymały światło i powiedziały: ,,przychodźcie tu do Założyciela i módlcie się, on was zawsze wysłuchuje”. Jeszcze wtedy nie znałam Założyciela, na początku  cieszyłam się tylko, że jestem w klasztorze. Po tym śnie zaczęłam bardziej poznawać naszego Ojca Założyciela, zaczęłam się modlić za jego wstawiennictwem i czuć z nim więź.     Później w 1953, będąc już w Otorowie na wywózce, po raz kolejny przyśnił mi się Ojciec Założyciel. Tylko już wtedy go widziałam. Był niby biskupem, ale przyszedł w cywilu, miał czarne spodnie i białą koszule, był wysoki, szczupły i dostojny. Byłyśmy ciekawe jak długo tam zostaniemy, czekałyśmy, aż nam to powie. Wiedziałyśmy, że przychodzi z nieba. Podniósł rękę, popatrzył w prawo, w lewo i powiedział: “Wytrwajcie siostry, wytrwajcie”. Za nim stał Anioł, który rozmawiał z siostrami i dał nam czarną wełnę. Wyszłyśmy za Ojcem Założycielem, ale tylko mogłyśmy dojść do granicy domu, dalej nie, bo on zaczął się wznosić do nieba. Byłyśmy jak uczniowie, którzy patrzyli na Wniebowstąpienie Pana Jezusa. Ten sen dodał mi więcej radości, chęci do modlitwy i w ogóle do życia. W marcu 25 na Zwiastowanie NMP, 10 sióstr i w tym ja, składało w Otorowie wieczne śluby. Było bardzo skromnie, ale radośnie. Dostałyśmy obrączki (nie wiem skąd) i rękawki w prezencie. Byłam bardzo szczęśliwa. Byłam z tych najmłodszych, miałam 23 lata. Zrobili nam zdjęcie.          Siostry Urszulanki, które mieszkały 10 km dalej, odwiedzały nas, a na święta i uroczystości - robiły nam niespodzianki, by sprawić nam radość. Początkowo pracowałam przez 3 miesiące w polu. Zbierałyśmy kartofle, buraczki, były żniwa. Później szyłam na maszynie koszule, pościel i prasowałam (75 koszul na dzień, ale ja prasowałam więcej), przyszywałam guziki. Codziennie rano była jutrznia, później Msza Święta, w południe modlitwy południowe, a popołudniu nieszpory. Modliłyśmy się brewiarzem po łacinie, często przewodniczyłam. Latem jak było gorąco modliłyśmy się na dworze siedząc na ławkach zrobionych z desek. W następnym roku w styczniu już nas wypuścili.          Pobyt w Otorowie umocnił moje powołanie, nie zniechęciło mnie to doświadczenie. Tylko jedna siostra po pierwszych ślubach wystąpiła, bo przyjechała po nią jej matka. Było tam 120 sióstr, ale tylko jedna poszła. Jakby moja mama po mnie przyjechała, to ja bym nie poszła.            Jestem dumna, że jestem w Zgromadzeniu Sióstr Maryi Niepokalanej i że to Maryja czuwa nad nami, bo jest najbliżej Pana Jezusa, jest naszą Opiekunką i Wspomożycielską. Ona jest nasza, a my jesteśmy jej dziećmi.            W momentach kiedy było najtrudniej, podtrzymywała mnie miłość wzajemna i radość bycia we wspólnocie. Doświadczałam, że bycie razem daje siłę.   Teraz mam 84 lata i czekam jeszcze na jeden sen, kiedy do mnie Założyciel przyjdzie. Chcę usłyszeć, co mi powie.   Nysa, 03.11.2014 (Wysłuchała i spisała s. Rachela Wąsowicz)      
25 Światowy Dzień Życia Konsekrowanego

25 Światowy Dzień Życia Konsekrowanego

Papież Jan Paweł II ustanowił dzień modlitwy za kobiety i mężczyzn w życiu konsekrowanym. Obchody tego święta są związane ze świętem Ofiarowania Pańskiego, które przypada 2 lutego. Święto to znane jest również jako Matki Bożej Gromnicznej; dzień, w którym błogosławi się świece symbolizujące Chrystusa, który jest światłością świata. Tak samo osoby życia konsekrowanego są powołane do tego, aby odzwierciedlać światło Jezusa Chrystusa wszystkim ludziom.   Trzy refleksje, którymi chciałbym się podzielić:  
  1. Konsekracja jest wyzwoleniem przez wiarę od naszych osobistych planów, aby przyjąć plan Boży. W życiu św. Józefa widzimy to bardzo wyraźnie. Miał on swoje osobiste plany, ale po objawieniu się Anioła we śnie "uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański". To jest stały proces w naszym życiu. Stajemy ponad naszymi osobistymi planami, by być narzędziem Jego planu. Żadnych innych planów, Jezus jest moim planem!
 
  1. Konsekracja jest przyjęciem z nadzieją obecnej sytuacji, aby uczynić ją najlepszym miejscem dla obecności Jezusa Chrystusa. Również tutaj widzimy w św. Józefie wzór. Nie było miejsca w gospodzie, ale św. Józef przygotował żłóbek. Gdziekolwiek jesteśmy, nasza konsekracja daje nam nadzieję, że możemy zrobić miejsce dla Jezusa. Królowie czy pasterze, znajdą w naszym świadectwie, w naszej radości, w naszym byciu, dobrą nowinę o Mesjaszu. Bez wątpienia, Jezus jest moją radością!
 
  1. Konsekracja to stawanie się miłością, aby być światłem, które prowadzi wszystkich wokół nas zgodnie z planem Boga. Przed nami jest obraz św. Józefa, który prowadzi Świętą Rodzinę. Stawanie się miłością dokonuje się w naszej osobistej relacji z Bogiem, który staje się naszą miłością. W tej miłości wiemy, kiedy uciekać do Egiptu, a kiedy iść do Nazaretu, aby nasza jedyna Miłość, Jezus, była w nas żywa. Bez kompromisów, Jezus jest moim skarbem!
Don Giorgio
KRÓTKI OPIS POSŁUGI ZMARŁEJ SIOSTRY MATKI INNOCENCJI W TANZANII

KRÓTKI OPIS POSŁUGI ZMARŁEJ SIOSTRY MATKI INNOCENCJI W TANZANII

W latach 70-tych Zgromadzenie Sióstr Maryi Niepokalanej otworzyło placówkę misyjną w Tanzanii, w regionie Lindi, w dystrykcie Nachingwea, w parafii Kilimarondo. Siostry prowadziły różnorodną działalność apostolską zgodną z charyzmatem Zgromadzenia. Matka Innocencja była bardzo zaangażowana w pomoc dziewczętom i matkom, ale także skupiła się na opiece nad dziewczętami. Jedną ze wspaniałych inicjatyw, jakie prowadziła, było założenie grupy maryjnej, do której pod jej przewodnictwem dołączyło wiele dziewcząt. Byłam jedną z tych dziewczyn. Grupa ta pomagała dziewczętom uczyć się różnych duchowych rzeczy, ale Matka Innocencja wykorzystywała te spotkania także, aby dać nam podstawy do codziennego życia i nauczyć nas wielu rzeczy. W ten sposób uczyła nas modlitwy, miłości i różnych umiejętności życia codziennego, takich jak szycie, ogrodnictwo, sport, rolnictwo, higiena. Podczas swojego życia w Tanzanii, Matka Innocencja pomogła wielu dziewczętom w wielu kwestiach związanych z edukacją, wiele dziewcząt zostało przez nią wykształconych i miało możliwość pracy w różnych dziedzinach, takich jak zdrowie, edukacja, gastronomia, między innymi; ja również byłam uczona przez Matkę Innocencję od przedszkola do czwartej klasy, a obecnie pracuję jako urzędnik państwowy w departamencie edukacji w Tanzanii. Matka Innocencja potrafiła pomagać ludziom z różnymi problemami, także chorym i niepełnosprawnym. Oprócz tego, co robiła dla dziewczynek, założyła przedszkole, gdzie małe dzieci uczyły się za darmo i przyjmowała wszystkie dzieci bez wyjątku. Swoją miłością wykształciła dzieci, uszyłyśmy im piękne mundurki, dostały dobre jedzenie, kaszę, mleko i pszenicę, ale także gdy były chore, dobrze je leczyła. Matka Innocencja uwielbiała przebywać z dziewczynkami przez cały czas i rozmawiać z nimi, w każdą niedzielę popołudniu chodziłyśmy z nią w góry, aby razem spacerować i śpiewać, byłyśmy bardzo szczęśliwe, bo uczyła nas miłości. Chodziliśmy również do szpitala, aby odwiedzać pacjentów i przynieść im drobne upominki. Matka Innocencja uwielbiała rozmawiać z innymi, poznawać tanzańską kulturę, na przykład, lubiła nosić kitenge (typowy strój dla tanzańskich kobiet), kiedy pracowała lub podróżowała, lubiła jeść tanzańskie jedzenie, takie jak owsianka, ugali, szpinak, okra, itp. To nie było wszystko. Matka Innocencja otworzyła również ośrodek, w którym uczyła młode dziewczęta dobrych manier i etykiety. Uczyła ich modlitwy, uprzejmości i szacunku, a także zasad kultury afrykańskiej, gdyż sama wiele z niej już poznała i zrozumiała. Założyła również ośrodek dla dziewcząt, które chciały zostać zakonnicami. Ośrodek został założony 8 grudnia 1987 roku, a dziewczęta zaczęły w nim oficjalnie uczestniczyć. Wszystko to było wysiłkiem Matki Innocencji, aby pomóc dziewczętom w Tanzanii i dać im przyszłość. Matka Innocencja, która wychowała nas jako swoje dzieci, zdołała dać nam solidne podstawy do życia, którymi żyjemy do dziś. To, czego się od niej nauczyliśmy, żyje w nas dalej. Jest tak wiele rzeczy, które zrobiła w Tanzanii w ciągu swojego życia, ale nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Na przykład, Matka Innocencja nauczyła nas również dekorować kościół i organizować nabożeństwa. Bardzo nas kochała, dawała nam drobne prezenty, ubierała nas, dawała nam wszystko, czego potrzebowaliśmy, jak ubrania, buty itp. Nie tylko to, ale w rejonie misji Kilimarondo zbudowała piękne budynki, które do dziś służą między innymi jako domy opieki, założyła duże gospodarstwa rolne, które do dziś są wykorzystywane przez wspólnotę. Nie zapomnimy s. Innocencji, ponieważ dużą część jej życia w Afryce / Tanzanii stanowiła pomoc ludziom z różnymi problemami i tworzenie lepszych podstaw do życia materialnego i zakonnego dla dziewcząt. Z tej okazji chciałabym złożyć wyrazy współczucia wspólnocie Sióstr Maryi Niepokalanej i wszystkim, którzy znali Matkę Innocencję. Dziękujemy Bogu za wszystko, za dar s. Innocencji, bo my kochaliśmy ją, naszą drogą Matkę, ale Bóg kochał ją bardziej. NIECH JEJ DUSZA SPOCZYWA Z BOGIEM W DOBRYM MIEJSCU W RAJU, AMEN. JESTEM MARY CHAKALE, JESTEM JEDNĄ Z DZIEWCZYNEK WYCHOWANYCH PRZEZ MATKĘ INNOCENCJĘ, BARDZO KOCHAŁAM MOJĄ MATKĘ I ZAWSZE BĘDĘ O NIEJ PAMIĘTAĆ W MODLITWIE. (Na zdjęciu Mary Chakale z czasu posługi s. Innocencji w Tanzanii)
Zachwyt nie wystarczy

Zachwyt nie wystarczy

Nasze poczucie zachwytu lub podziwu dla inspirujących myśli i refleksji może działać jako blokada dla rzeczywistego wprowadzania zmian w naszym życiu. Podoba nam się refleksja, ale to wszystko! Bez efektu w prawdziwym życiu! Ponieważ podziwiać jest łatwo, ale zmienić się jest trudno. Podziwiamy myśli i tym zachwytem kończymy wszystko. Podziw staje się zamkniętymi drzwiami do serca, gdzie inspiracja ma dokonać zmian i ulepszeń. A więc uważaj, czy twój zachwyt nad modelami, refleksjami lub myślami zostaje zamknięty w drzwiach twego serca, czy też pozwalasz im dokonywać zmian na lepsze w twoim życiu? Don Giorgio